Hrabia wraca po swoje. Mieszkańcy w strachu

Warszawa

Fakty TVNReprywatyzacja w Michałowicach

Reprywatyzacja jak wyrok. Hrabia wraca po swoje, wygrywa proces i odzyskuje prawo do części miejscowości. 136 hektarów w podwarszawskich Michałowicach to szkoła, przedszkole, kościół i prawie 2 tysiące mieszkańców w swoich domach. Wyrokowi i jego konsekwencjom przyjrzał się reporter "Faktów" TVN.

Drżą ze strachu i pytają dlaczego mamy płacić za błędy państwa? Ich przyszłość, jak i całej gminy, nie wygląda zbyt wyraźnie. Wszystko z powodu ostatniego wyroku potwierdzającego prawa dawnych właścicieli do tej ziemi, do ponad 130 hektarów.

- Ja sobie tego nie wyobrażam. Wiele osób myślę, że tego nie przeżyje jeśli do takich rzeczy dojdzie - mówi Barbara Cichocka, mieszkanka Michałowic.

Ogromną działkę po wojnie znacjonalizowano w ramach reformy rolnej, tyle tylko - co właśnie potwierdził sąd - że nie powinna jej ona podlegać. Bo nie była działką rolną. Długo przed wojną ta ziemia była podzielona na parcele i po kawałku sprzedawana. Za błąd ktoś musi zapłacić. Mieszkańcy boją się, że zapłacą oni.

Gmina boi się konsekwencji

- Nie ma na to zgody, bo to jest problem przerzucenia odpowiedzialności za błędy państwa na zwykłego obywatela - twierdzi Paweł Cichocki, mieszkaniec Michałowic.

Obywatele, czyli ci, którzy działki kupili - przed jak i po wojnie - szukają w zakamarkach szaf dokumentów potwierdzających ich prawa. Spadkobiercy nie upominają się o wszystko, a tylko o to, co im zrabowano. Przyznają też, że do ewentualnych odszkodowań droga jeszcze daleka. - Nie do końca rozumiem, skąd ta psychoza strachu, myślę, że też trochę nakręcona przez gminę - komentuje Anna Graboś, adwokat i pełnomocnik rodziny Grocholskich.

W gminie rzeczywiście panuje ponura atmosfera. Te wszystkie parcele mają niejasny status prawny. Wójt boi się, że gdyby orzeczono odszkodowanie, skarb państwa mógłby umyć ręce. - Skarb państwa wobec obecnego prawa, odeśle go do nas - tłumaczy Krzysztof Grabka, wójt gminy Michałowice.

Odszkodowania większe niż budżet

Roczny budżet gminy to trochę ponad 100 milionów złotych. Wstępne szacunki wartości działek położonych tuż pod Warszawą, opiewają na nawet półtora miliarda. Gmina postanowiła, że wniesie o kasację niekorzystnego wyroku.

Spadkobiercy z kolei zapewniają, że krzywdzić nikogo nie chcą.

- Osoby, które w dobrej wierze nabyły prawo własności nieruchomości są i dalej pozostaną właścicielami tych nieruchomości. Nie ma żadnych możliwości prawnych, jeszcze raz powtarzam, by ten stan rzeczy zmieniać i nie jest też wolą spadkobierców by ten stan zmieniać - tłumaczy pełnomocnik Grocholskich.

Na spornych działkach powstały osiedla. Mieszka tu, i jednak ma nadzieję, że nie będzie przechodziło sądowej drogi przez mękę, ponad 1700 osób.

WIĘCEJ MATERIAŁÓW "FAKTÓW" TVN NA STRONIE PROGRAMU

Paweł Płuska