Gwizdy w przerwie, gol na koniec

Warszawa

Biało-czerwoni wygrali z RPA 1:0, ale nie zachwycili. Cieszy wynik, jest też kilka plusów. Największy to Paweł Wszołek. W reprezentacji debiutował, ale grał bez kompleksów. Powinien być pewniakiem do zastąpienia kontuzjowanego Jakuba Błaszczykowskiego.

Mocno musiał się Waldemar Fornalik nagimnastykować z zestawieniem jedenastki na ostatni sprawdzian przed wtorkowym meczem o eliminacyjne punkty. Zanim zgrupowanie się rozpoczęło, selekcjoner musiał pożegnać się z kontuzjowanym Jakubem Błaszczykowskim. Do tego doszły kłopoty kardiologiczne u Marka Saganowskiego, uraz Jakuba Koseciego i osobiste problemy Eugena Polanskiego.

Przeciwko gościom z Afryki posłał więc do boju mocno przemeblowaną drużynę. Z debiutantem Pawłem Wszołkiem oraz grającym pierwszy raz w reprezentacji od początku meczu Grzegorzem Krychowiakiem i duetem napastników - Arturem Sobiechem i Arkadiuszem Piechem.

Dublerzy pokazali, że nie oddadzą miejsca w jedenastce bez walki. Już w pierwszej minucie powinno być 1:0. Urwał się prawą stroną Krychowiak, wycofał piłkę do Adriana Mierzejewskiego, ale ten uderzył nieczysto, lekko i obok bramki. Dał o sobie znać brak gry w Trabzonsporze.

CZYTAJ TAKŻE NA TVN24.PL

Później w roli głównej występował Wszołek. Skrzydłowy warszawskiej Polonii szarżował raz lewą, raz prawą stroną, skupiając się na wypracowywaniu sytuacji kolegom. Po jego podaniu Sobiech powinien wpisać się na listę strzelców, ale przekombinował, bo próbował sfinalizować akcję piętą. Nie trafił nawet w piłkę.

Doskonałe podanie młodego skrzydłowego Polonii zmarnował również Piech. Znalazł się sam na sam z bramkarzem. Mógł zrobić z piłką wszystko. Wybrał najgorzej jak mógł - trafił prosto w wybiegającego Itunelenga Khune'a.

Do szatni wśród gwizdów

45 tys. kibiców na Narodowym nie mogło wybaczyć zmarnowania kilku "setek". Schodzący na przerwę piłkarze zostali wygwizdani.

Najlepszy na boisku w pierwszej połowie Wszołek nie miał okazji rozstrzygnąć losów spotkania. Na kolejne 45 minut już nie wyszedł. Fornalikowi pewnie wystarczyło to, co zaprezentował w pierwszej odsłonie i postanowił go oszczędzić na Anglików. Widać, że znalazł awaryjnego następcę Błaszczykowskiego. Grającego odważnie, szarpiącego po każdej stronie boiska, celnie podającego. Szarpali za Wszołka w drugiej połowie inni, wprowadzeni w przerwie Kamil Grosicki i Waldemar Sobota.

Wyręczył Komorowski

Po podaniu tego pierwszego padł zwycięski gol dla Polaków. W 82. minucie strzelił go Marcin Komorowski, który na boisku pojawił się nieco z przymusu, bo chwilę wcześniej przez bramkarza rywali znokautowany został Sobiech, a Fornalik chciał dać odpoczać swoim asom z Borussii Dortmund. Na ławce został mu tylko były defensor Legii. Za zaufanie odpłacił się pierwszym golem w reprezentacji.

Test przed Anglikami biało-czerwoni zdali. Na pewno nie na piątkę, bo zwycięstwo wymęczyli. Cieszy wygrana, bo pierwsza odniesiona na Stadionie Narodowym.

Polska - RPA 1:0 (0:0)Bramka: Marcin Komorowski (82).Sędzia: Radek Prihoda (Czechy)Widzów: 42 026.SKŁADY: Polska: Przemysław Tytoń - Grzegorz Wojtkowiak, Marcin Wasilewski, Damien Perquis, Jakub Wawrzyniak (84. Ludovic Obraniak) - Paweł Wszołek (46. Waldemar Sobota), Grzegorz Krychowiak (65. Rafał Murawski), Ariel Borysiuk, Adrian Mierzejewski (58. Arkadiusz Milik) - Artur Sobiech (75. Marcin Komorowski), Arkadiusz Piech (46. Kamil Grosicki).RPA: Ituneleng Khune - Luvhengo Mungomeni, Bongani Khumalo, Siyabonga Sangweni, Ricardo Nunes - Sifiso Myeni (65. Teko Modise), Kagisho Dikgacoi, Dean Furman, Lerato Chabangu (46. Reneilwe Letsolonyane), Siphiwe Tshabalala (76. George Lebese) - Bernard Parker (69. Dino Ndlovu).

tvn24.pl//twis