Gronkiewicz-Waltz znów wezwana przed komisję. I to dwukrotnie

Warszawa

TVN24 | tvn24Hanna Gronkiewicz-Waltz

W czwartek 13 lipca odbędzie się trzecie jawne posiedzenie komisji weryfikacyjnej. Tym razem jej członkowie zajmą się zwrotem słynnej działki przy dawnej Chmielnej 70, od której zaczęła się afera reprywatyzacyjna. Wśród wezwanych stron są: Hanna Gronkiewicz-Waltz i była urzędniczka Marzena K.

O kolejnym posiedzeniu komisji poinformował jej rzecznik prasowy Oliwer Kubicki, po spotkaniu niejawnym, które odbyło się w środę po południu.

- Podczas posiedzenia komisja postanowiła, że przewodniczący [Patryk Jaki - red.]wystąpi za pośrednictwem ministra Mariusza Kamińskiego, koordynatora służb specjalnych do Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o informację, czy prowadziły one w poprzednich latach postępowania w sprawach reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich - poinformował Kubicki.

Ponadto komisja wyznaczyła już datę kolejnego jawnego posiedzenia. Pierwotnie było ono planowane na 3 lipca, ale zostało przeniesione na czwartek 13 lipca. Tego dnia komisja zajmie się działką na placu Defilad, pod dawnym adresem Chmielna 70. To nieruchomość, od której rok temu zaczęła się afera reprywatyzacyjna.

Jak dowiodły w swoim śledztwie dziennikarki "Gazety Wyborczej", ratusz niesłusznie oddał ten grunt w prywatne ręce w 2012 roku. Jego przedwojennym właścicielem był bowiem Duńczyk Jan Holger Martin, któremu za zabrane przez Polskę Ludową mienie wypłacono odszkodowanie już w latach 50., na mocy umowy międzynarodowej z Danią.

Lista świadków

Na czwartkowe posiedzenie wezwano trzy osoby. Krzysztofa Śledziewskiego, byłego urzędnika Biura Gospodarki Nieruchomościami (już raz zeznawał przed komisją w sprawie Twardej) oraz Marzenę K., byłą urzędniczkę Ministerstwa Sprawiedliwości, która wraz z Grzegorzem Majewskim i Januszem Piecykiem przejęła w 2012 Chmielną 70.

Ponownie wezwano też Hannę Gronkiewicz-Waltz. Ma stawić się przed komisją w dwóch rolach: jako prezydent Warszawy i jako przedstawiciel Skarbu Państwa.

Przypomnijmy, że po ujawnieniu afery reprywatyzacyjnej (w kwietniu 2016 roku) władze miasta długo nie miały sobie nic do zarzucenia i przekonywały, że za nieodpowiedni zwrot odpowiedzialność ponosi Ministerstwo Finansów. To ono miało powiadomić o przyznanym Duńczykowi odszkodowaniu, czego - jak twierdził ratusz - nie uczyniło.

Dopiero kilka miesięcy później (w sierpniu 2016 roku) Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznała, że zwrot działki faktycznie "był pochopny". I dodała, że przyczynili się do tego podlegający jej urzędnicy. Jeden z nich miał nie powiadomić o otrzymanej od resortu finansów dyskietce z informacją o odszkodowaniach przyznawanych Duńczykom, na której znajdowało się nazwisko Holgera Martina.

Prezydent Warszawy przekonywała, że urzędnicy "wprowadzili ją w błąd". Od razu zwolniła szefa BGN Marcina Bajkę, jego zastępcę Jerzego M. oraz wspomnianego Śledziewskiego.

Przypomnijmy też, że w momencie gdy zwracano Chmielną 70, to Gronkiewicz-Waltz bezpośrednio nadzorowała zajmujące się reprywatyzacją Biuro Gospodarki Nieruchomościami.

Nie tylko Chmielna

Jak poinformował w środę Oliwer Kubicki, niedługo po Chmielnej 70 komisja weryfikacyjna zajmie się kolejną nieruchomością - przy dawnej Siennej 29. Posiedzenie w tej sprawie zaplanowano na 25 lipca.

Wezwano na nie: Bartosza Dominiaka (byłego radnego miasta), Jacka Wojciechowicza (byłego prezydenta Warszawy), rzeczoznawcę Michała Sz., spadkobierców, przedstawicieli spółki Echo Projekt Sienna, biznesmena Macieja M. (tego samego, który był beneficjentem działki na Twardej), a także ponownie Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Kara dla prezydent

Prezydent Warszawy już raz nie stawiła się przed komisją (była wzywana na posiedzenie dotyczące działek przy Twardej), za co ukarano ją grzywną w wysokości sześciu tysięcy złotych. W Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie odbywają się posiedzenia, nie pojawił się też żaden reprezentant stołecznego ratusza.

W ostatnich dniach ważni politycy Platformy Obywatelskiej jednoznacznie skrytykowali ten brak. Zarówno szef partii Grzegorz Schetyna, jak i wiceprzewodniczący Tomasz Siemoniak w "Faktach po Faktach" przekonywali, że prezydent stolicy - jeśli nie chce zeznawać osobiście - powinna wysłać na komisję swojego reprezentanta.

Grzegorz Schetyna o komisji weryfikacyjnejTVN24
wideo 2/3

kw/pm