Gronkiewicz-Waltz: wyborcy to nie worek z ziemniakami

Warszawa

TVN24Hanna Gronkiewicz-Waltz w Faktach po faktach

- Cieszę się, że kandydaci którzy mnie poparli, mówili we własnym imieniu. Niedopuszczalne są negocjacje nad urną wyborcza i traktowanie wyborców jak worka z ziemniakami, który można przerzucać – powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz odnosząc się do przekazania poparcia przez Piotra Guziała (trzeciego w wyścigu po stołeczną prezydenturę) dla Jacka Sasina.

W ciągu dwóch ostatni dni Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu i Sebastian Wierzbicki z SLD zapowiedzieli, że w drugiej turze zagłosują na Hannę Gronkiewicz-Waltz. Natomiast Piotr Guział swoje poparcie przekazał Jackowi Sasinowi.

– Ja się bardzo cieszę z tego poparcia. Ale nie uważam, aby konieczne były takie negocjacje nad urną wyborczą. Każdy człowiek jest wolny i powinien głosować według własnego uznania. Traktowanie wyborców jak worka z ziemniakami, który można przerzucać z rąk do rąk jest złe – powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Urzędującą prezydent nie zadziwiła decyzja Guziała o przekazaniu poparcia Sasinowi. – On od czterech lat rządzi w koalicji z PiS-em na Ursynowie. Spodziewałam się tego – oceniła.

Ultrakatolicyzm? "To nie powód do wstydu"

Piotr Guział zarzucił urzędującej prezydent, że jest "ultrakatoliczką". – Kiedyś aktywnie działałam w Ruchu Odnowy w Duchu Świętym, ale teraz mam inne obowiązki. Po za tym, nie uważam, żeby był to powód do wstydu – powiedziała Gronkiewicz-Waltz. - Cały czas widzę Piotra Guziała na uroczystościach kościelnych na Ursynowie - dodała.

"Ciągle mam dużo energii"

W środowych "Faktach po Faktach" Jacek Sasin powiedział, że Hanna Gronkiewicz-Waltz straciła wiarygodność, przypomniał też jej wypowiedź "że uszła z niej energia". - Ostatnie osiem lat to dowód na to, że nadal jestem pełna energii. Za mojej kadencji w Warszawie zainwestowano 34 mld złotych. Takie zarzuty pana Sasina są nieeleganckie i wolałabym spuścić na nie zasłonę milczenia – skwitowała prezydent Warszawy.

"Obietnice Sasina to populizm"

Prezydent oceniła jako nierealną możliwość spełnienia obietnic wyborczych przez Jacka Sasina. – Darmowa komunikacja? Sasin musiałby obciąć miejski budżet o 800 mln złotych wpływów z biletów. Ta propozycja do zwykły populizm – stwierdziła Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Jak wyliczała, wdrożenie w życie takiego pomysłu oznaczałoby brak zakupów nowego taboru przy jednoczesnym niszczeniu obecnie używanego. Prezydent przekonywał, że jej rywal w drugiej turze nie będzie w stanie zwiększyć wpływów do budżetu miasta o zaplanowane ok. 800 mln zł. Dlaczego?

– Po pierwsze, pan Sasin nie zmusi ludzi dojeżdżających do Warszaw do pracy, tak jak on z Ząbek, czy z Pruszkowa, by zaczęli płacić podatki w stolicy. Po drugie, pan Sasin musiałby przekonać 35 procent mieszkańców którzy jeżdżą po Warszawie samochodami, by dopłacili do darmowej komunikacji dla reszty warszawiaków – przekonywała Gronkiewicz-Waltz.

Ostatnia kadencja?

Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała także, że jeśli po raz trzeci wygra wybory w stolicy, będzie to jej ostatnia kadencja. – 12 lat to idealny okres by zrealizować swoją wizję i odcisnąć wyraźne piętno na tym jak wyglądać będzie Warszawa – przyznała prezydent.

Wymieniła też cele jakie będą jej przyświecać, jeśli w niedzielę pokona Jacka Sasina. – Chciałabym, żeby zmienił się standard życia w stolicy. By mieszkańcy mogli się poruszać po mieście szybką komunikacją miejską, by można było zostawić dziecko w nowym żłobku czy przedszkolu. Mam nadzieję, że nadal wzrastać będzie poziom edukacji w Warszawie. Liczę na to że Warszawa będzie świetnym miejscem nie tylko do pracy, ale i do wypoczynku. Chcę by żyło nam się wygodnie i aktywnie – zakończyła kandydatka PO.

jb/b