Gronkiewicz-Waltz o reprywatyzacji: zasypiemy ministerstwo wnioskami

Warszawa

Mateusz Szmelter, tvwarszawa.plPrezydent Warszawy o działce na pl. Defilad

- Cały czas uczymy się, że przypadki reprywatyzacji są coraz bardziej skomplikowane. Proste zwroty się skończyły - mówi Hanna Gronkiewcz-Waltz, która wreszcie odniosła się do kwestii działki przy placu Defilad.

Przypomnijmy, chodzi o cenną działkę w sąsiedztwie Sali Kongresowej - przedwojenny adres Chmielna 70. Miasto zwróciło ją w 2012 roku. Dziennikarze "Gazety Stołecznej" dotarli jednak do dokumentów wskazujących, że byłemu właścicielowi tej nieruchomości, obywatelowi Danii, odszkodowanie zostało przyznane już w latach 50., na mocy układu zawartego jeszcze przez rząd PRL z Królestwem Danii.

Potwierdzają to także dokumenty znalezione przez urzędników ministerstwa finansów.

Gronkiewicz-Waltz: ministerstwo zrzuca winę

Hanna Gronkiewicz-Waltz długo unikała zabrania głosu w tej sprawie. Nie przyszła na sesję, na której ratusz tłumaczył się z kontrowersyjnego zwrotu. Sprawę przedstawiał i prostował wiceprezydent Jarosław Jóźwiak.

Przekonywał, że władze miasta nie zawiniły, a cała odpowiedzialność za niesłusznie oddaną działkę leży po stronie Ministerstwa Finansów, bo to w jego kompetencji leży wydanie decyzji potwierdzającej wypłatę odszkodowania i wpisanie danej nieruchomości do Skarbu Państwa.

- Naszą interpretację potwierdził sąd orzeczeniem z 31 maja – mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Skąd to orzeczenie? - W połowie maja złożyliśmy do sądu wniosek o zabezpieczenie tej działki w postaci wpisu do księgi hipotecznej, aby obecny właściciel nie zbył nieruchomości. Sąd jednak wniosek odrzucił przekonując, że taki wpis jest możliwy dopiero po wydaniu odpowiedniej decyzji ministerstwa. To potwierdza nasze stanowisko – tłumaczy Jóźwiak.

W ten sposób obie strony przerzucają się odpowiedzialnością. Resort finansów w wydanym kilka tygodni temu komunikacie przekonywał: "Miasto stołeczne Warszawa niechybnie pospieszyło się. Taka jest nasza ocena. Nie czekało na naszą odpowiedź, nie dopytywało się o sprawy, nie poinformowało nas, że sprawa jest pilna".

Pytana o to prezydent Warszawy odpowiada pytaniem na pytanie: - A co innego ma powiedzieć ministerstwo? Zrzuca winę na kogoś innego. My mamy obowiązek wydania nieruchomości, których nie ma na liście indeminizacyjnej. Chmielnej nie było. Na mocy kodeksu postępowania administracyjnego, ministerstwo jest zobowiązane wydać decyzję w ciągu 60 dni. Czekaliśmy ponad dwa lata. Jeszcze za mało? - pyta.

Jóźwiak: wyciągnęliśmy wnioski

Kiedy dopytujemy o wnioski, jakie płyną z tej sprawy dla władz Warszawy, odpowiada wymijająco. - Cały czas uczymy się, że są przypadki coraz bardziej skomplikowane. Proste zwroty się skończyły – mówi i dodaje, że sprawa z Chmielną "na pewno wpłynie na długość zwrotów i tempo będzie mniejsze".

Więcej szczegółów podaje wiceprezydent Jóźwiak, odpowiedzialny właśnie za reprywatyzację.

- Wyciągnęliśmy wnioski z tej sprawy – podkreśla zdecydowanie. - Zaostrzyliśmy procedury dotyczące zwrotów działek, zwłaszcza tam, gdzie mamy do czynienia z podmiotami zagranicznymi – dodaje. Przypomina, że procedury te zmieniały się na przestrzeni lat. Początkowo działki czy budynki objęte roszczeniami sprawdzano na specjalnej liście w ministerstwie finansów. Lista miała zawierać spis nieruchomości, które na mocy umów międzynarodowych zostały już spłacone. - Lista miała być też wiarygodna i aktualna, lecz szybko okazało się, że nie jest, bo nie wszystkie nieruchomości są na niej wymienione – komentuje Jóźwiak.

- Od 2008 roku, decyzją ówczesnego wiceprezydenta Jakubiaka, przy każdej sprawie, gdzie występował jakiś podmiot zagraniczny lub obco brzmiące nazwisko, wysyłaliśmy do ministerstwa pisma. Pytaliśmy czy dany podmiot był objęty indeminizacją i czy mógł otrzymać odszkodowanie, czy też nie – wspomina i zapewnia: - Tak samo było w sprawie działki przy Chmielnej 70.

- Teraz postanowiliśmy jeszcze bardziej zaostrzyć procedury – mówi Jóźwiak. - Nie tylko sprawdzamy na liście i wysyłamy pismo. Wysyłamy też wniosek o wszczęcie postępowania indeminizacyjnego. Wszystko po to, żeby mieć jasną odpowiedź, czy indeminizacja była, czy też nie. Jeśli nie, ministerstwo w toku kodeksu postępowania administracyjnego musi odmówić wszczęcia takiego postępowania – tłumaczy.

W tym celu w miejskim biurze gospodarki nieruchomościami został powołany nowy pełnomocnik, który zajmuje się sprawami związanymi z indeminizacją. - Będziemy teraz zasypywać resort finansów wnioskami. Skoro urzędnicy resortu nie odpowiadali nam na pisma, to w takim razie będą musieli wydawać decyzję w toku postępowania administracyjnego – dodaje wiceprezydent.

Biała księga reprywatyzacji

Oprócz tego, władze Warszawy zapowiedziały wydanie tzw. "białej księgi" w sprawie reprywatyzacji. Deklaracja padła z ust samej Hanny Gronkiewicz-Waltz pod koniec czerwca.

Na jakim etapie są dzisiaj prace? - Biała księga cały czas się robi. To ma być biała księga, a nie krótka informacja. Wszystkie przypadki zwrotów i decyzję chcemy przedstawić. Będą opisane odszkodowania, postawy prawne. To co zrobiliśmy, jakie wnieśliśmy akta prawne, jakie były orzeczenia sądowe – odpowiada prezydent.

W rozmowie z tvnwarszawa.pl 20 maja rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk zapowiedział, że cały dokument "będzie gotowy za 6-8 tygodni". Co oznacza, że w lekturę białej księgi powinniśmy zagłębić się w najpóźniej w połowie lipca.

Działka w prywatnych rękach. "Mogą robić, co chcą"

Co dalej z cenną działką na placu Defilad? Na sesji Rady Warszawy w maju ratusz zadeklarował, że będzie chciał ją odzyskać. - Dopóki ministerstwo nie wyda odpowiedniego dokumentu, nie jesteśmy w stanie nic zrobić – mówi teraz Jarosław Jóźwiak. - Obecnie działka cały czas należy do trójki prywatnych właścicieli i niestety mogą z nią robić co chcą – dodaje.

Wysłaliśmy do resortu finansów pytania dotyczące działki na placu Defilad i postępowania, które w tej sprawie się toczy. Na jakim etapie są prace i co dalej z cennym gruntem.

"Analizie, pod kątem wypłaty odszkodowania za nieruchomość położoną przy dawnej ul. Chmielnej, poddano 14 000 dokumentów w języku duńskim, spośród których obecnie wyodrębniono już ok. 247 stron. Skompletowana dokumentacja zostanie przekazana do tłumaczenia przysięgłego" – czytamy w odpowiedzi przesłanej do naszej redakcji.

CZYTAJ TAKŻE: Awantura na sesji w sprawie reprywatyzacji:

Protest na sesji rady miasta
Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

Karolina Wiśniewska