Gronkiewicz-Waltz o komisji weryfikacyjnej: to "Bierut dwa"

Warszawa

TVN24Prezydent Warszawy o komisji PiS

Prezydent Warszawy oceniła w piątek, że celem powołania komisji weryfikacyjnej są "igrzyska". Wyraziła nadzieję, że komisja będzie zajmować się także zwrotami nieruchomości za czasów jej poprzedników, m.in. Lecha Kaczyńskiego.

W piątek Sejm rozpoczął prace nad dwoma projektami ustaw dotyczącymi kwestii reprywatyzacji: nad projektem PO o uregulowaniu praw do nieruchomości na terenie Warszawy oraz nad rządowym projektem o komisji weryfikacyjnej do spraw reprywatyzacji w stolicy.

- Komisja weryfikacyjna to igrzyska, a ja oczekuję rozwiązania sprawy "do przodu", tzn. uchylenia wreszcie dekretu Bieruta, bo komisja weryfikacyjna to jest "Bierut dwa", tylko w innym wydaniu. Powinna się nazywać "komisja o igrzyskach" - powiedziała w piątek dziennikarzom prezydent stolicy. Według niej, gdyby była szczera wola rozwiązania problemu reprywatyzacji, to powstałaby kompleksowa ustawa rozwiązująca ten problem.

"Komisja sprzeczna z konstytucją"

Gronkiewicz-Waltz zwróciła uwagę, że z opinii prawnej wynika, iż komisja weryfikacyjna jest w co najmniej "kilkunastu przypadkach" sprzeczna z konstytucją.

Wyraziła jednocześnie nadzieję, że komisja weryfikacyjna będzie sprawdzać także decyzje reprywatyzacyjne wydawane za czasów jej poprzedników, Lecha Kaczyńskiego (prezydenta w latach 2002-05) i Kazimierza Marcinkiewicza (komisarza stolicy w 2006 r.). - Wtedy, kiedy PiS był u władzy, to były pełne cztery lata - zauważyła.

Pytana, czy stawi się przed komisją w razie wezwania, zapowiedziała, że stawała przed komisją śledczą ds. PZU ponieważ była ona konstytucyjna. Cztery godziny mnie odpytywano, ja się komisji nie boję. Natomiast musi być poszanowana konstytucja - podkreśliła Gronkiewicz-Waltz.

Posłowie debatują nad komisją

W piątek w Sejmie rozpoczyna się pierwsze czytanie projektu dotyczącego komisji weryfikacyjnej. Jej autorem jest Ministerstwo Sprawiedliwości. Rząd przyjął projekt pod koniec listopada.

Zgodnie z pomysłem resortu, komisja ma być "organem administracji publicznej stojącym na straży interesu publicznego".

"Chodzi o przywrócenie ochrony interesu społecznego i prywatnego przez usunięcie rażących naruszeń prawa. Jest to odpowiedź na oczekiwanie społeczne, że państwo zdecydowanie zareaguje na patologię, jaka narastała przez lata przy reprywatyzacji warszawskiej" - podawało Centrum Informacyjne Rządu.

Na wstępnym etapie komisja ma działać podobnie do prokuratury. Po przeprowadzeniu czynności sprawdzających będzie wydawała postanowienie o wszczęciu postępowania rozpoznawczego w przypadku uprawdopodobnienia, że dana decyzja reprywatyzacyjna została wydana z naruszeniem prawa. Później będzie prowadzić jawną, co do zasady, rozprawę. Ze względu na bezpieczeństwo państwa, ochronę informacji niejawnych lub "zagrożenie spokoju i porządku publicznego rozprawę komisja może utajnić.CZYTAJ WIĘCEJ O ZASADACH DZIAŁANIA KOMISJI

Nowoczesna i PSL przeciw

Klub Nowoczesna opowiedział się za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu. Zdaniem tego ugrupowania, komisja będzie niekonstytucyjna.

- Nie można dzisiaj dzikiej reprywatyzacji wyjaśniać dziką komisją - powiedział poseł Paweł Pudłowski.

Wskazywał również m.in. na tryb działania komisji, którego nie zna konstytucja. "Sytuacja taka powoduje naruszenie jej w szczególności przez niezgodność z art. 10. - to jest trójpodziału władzy - powiedział poseł Nowoczesnej.

Jak dodał, projekt zakłada, że komisja może zawiesić każde postępowanie sądowe, w tym postępowanie przed Sądem Najwyższym. - To już kuriozum - ocenił Pudłowski.

Krytycznie o pomyśle PiS opowiedzieli się także politycy PSL. - Komisja weryfikacyjna to tak naprawdę przyznanie się do bezsilności i atrapa - ocenił Piotr Zgorzelski (PSL). Po czym złożył w imieniu swojego klubu wniosek o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu.

Zgorzelski wyraził zaniepokojenie zbyt dużymi - jego zdaniem - kompetencjami, jakie ustawa przyznaje komisji.

Przekonywał, że takie działania nie są potrzebne. - Panie ministrze, uważamy, ze w obecnej sytuacji potrzebne są tylko dwie rzeczy: jedna to ustawa reprywatyzacyjna, a druga to powołanie kompetentnych prokuratorów. Ustawę reprywatyzacyjną klub PiS może przyjąć w ciągu jednej nocy - przekonywał, zwracając się do prezentującego projekt wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego.

Wniosek opozycji o odrzucenie projektu będzie głosowany na następnym posiedzeniu Sejmu, w połowie grudnia.

PAP/kw/pm