Graffiti zamiast zabytków. Inny przewodnik miejski

Warszawa

Ukazał się wyjątkowy przewodnik "Warsaw City Alive". Nie znajdziecie w nim Wilanowa, Łazienek, ani Zamku Królewskiego. Jego autorzy, skupili się na pokazaniu alternatywnej sztuki w przestrzeni publicznej. Dlatego zachęcają do zajrzenia w ciemne podwórka, otworzenia zamkniętych drzwi i wejścia w podejrzane zarośla.

- Książka jest efektem trwającego ponad dwa miesiące warsztatu City Alive. Spotykaliśmy się z dziennikarzami, naukowcami i ekspertami z różnych dziedzin sztuki. Potem każdemu z 36 autorów oddaliśmy do dyspozycji kilka stron – mówi Agata Radzińska, koordynatorka projektu.

Efektem jest niemal 300-stronicowa książka zawierająca 33 subiektywnych tras po mieście. W centrum zainteresowań znalazła się sztuka w przestrzeni publicznej: graffiti, tagi, vlepki, rzeźby, pomniki. Te ostatnie autor potraktował jednak szczególnie, wybierając własnym zdaniem najbrzydsze ("Cóż za piękna brzydota").

Tego nie znajdziesz w folderach

"Klasyczne przewodniki po miastach kierują naszą uwagę na to wszystko, co godne uwagi, historycznie ważne, wyrożniające się czy unikatowe, ale zestaw tych znaczących miejsc jest stereotypowy, łatwy do przewidzenia" – pisze we wstępie antropolog prof. Wojciech Burszta. Twórcy "Warsaw City Alive" wybrali zupełnie inną drogę, niż autorzy tradycyjnych bedekerów i pocztówek. Skupili się na miejscach niedocenianych, zapomnianych i mijanych niesłusznie z obojętnością.

Obok szlaków dzielnicowych znajdujemy także tematyczne - wychodzące poza terytorialne granice. "Filmowy Street Art" pokazuje kinowe motywy na murach, "Warszawa Fanatyczna" to przegląd haseł kibicowskich, a "Zejdziemy z murów" - politycznych. Jest też szlak prowadzący przez miejscówki ważne dla warszawskiej kultury hip-hopowej.

Cenna wiedza insiderów

Opowieści różnią się też narracją. Po żoliborskim szlaku sztuki miejskiej oprowadza nas Ignacy Szpiegowski, agent Instytutu Miejskich Klimatów. Spacer po Śródmieściu przybrał konwencję artykułu w tabloidzie. Są też baśni, listy, blogi, czy osobiste wspominki.

- Cenne w tym wydawnictwie jest oparcie się na wiedzy insiderskiej. Osobiste podejście do miasta jest szalenie ważne dla zbudowania z nim ciekawej relacji. To kawałek dobrej roboty w rozpoznaniu, ale wydaje mi się, że mamy do czynienia raczej z książką o mieście, niż przewodnikiem. Przewodnik wymaga porcji praktycznych informacji, których tutaj brakuje – komentuje Bogna Świątkowska, szefowa fundacji Bęc Zmiana i jedna z prekursorek alternatywnych przewodników po Warszawie.

- To przewodnik, ale można go także czytać jak książkę obyczajową o mieście – potwierdza Agata Radzińska.

Czekając na papier

"Warsaw City Alive" w wersji elektronicznej można za darmo ściągnąć z internetu. Książka ma dwie wersje językowe: polską i angielską. Skromny nakład darmowej publikacji (500 egzemplarzy) rozszedł się błyskawicznie. Teraz wydawca, Fundacja Obserwatorium zabiega o dodruk.

- Ważne, żeby był dostępny w papierowej, bardziej użytecznej postaci. Trudno zwiedzać miasto z komputerem w dłoni – podsumowuje Świątkowska.

Piotr Bakalarski