Gorzka porażka w ciszy. Apollon za silny dla Legii

Warszawa

Legia nie ma klasowego napastnika i w meczu z Apollonem brak rasowego snajpera był aż nadto widoczny. Warszawianie ulegli na Łazienkowskiej Cypryjczykom 0:1 i praktycznie pogrzebali swoje szanse na wyjście z grupy.

Legia od początku spotkania rzuciła się na Apollon, a popłoch w szeregach Cypryjczyków siali warszawscy skrzydłowi - Henrik Ojamaa i Michał Żyro. Jeszcze w pierwszym kwadransie Estończyk miał szansę na otworzenie wyniku meczu, ale po jego lobie piłka trafiła w poprzeczkę.

Pozorna kontrola

Legioniści tylko pozornie kontrolowali sytuację, a Cypryjczycy stwarzali jednak większe zagrożenie pod bramką rywala. Po głupim faulu Skaby mieli szansę ukarać gospodarzy, ale napastnik Apollonu huknął nad poprzeczką.

Pomimo szaleńczych ataków warszawian wynik do przerwy nie uległ zmianie.

Drugą połowę z jeszcze większym animuszem rozpoczęli legioniści, ale w ich akcjach było równie dużo chęci, co niefrasobliwości. I to właśnie gra bez głowy skończyła się dla warszawian fatalnie.

Błąd Żyry i zabójcza kontra

Żyro zamiast dośrodkować w pole karne, próbował odegrać do tyłu, a jego zagranie było tak fatalne, że Apollon bez problemu wyszedł z kontrą. Tę z zimną krwią wykończył Gaston Sangoy, który zrehabilitował się za przestrzeloną "jedenastkę".

Do końca spotkania Legia nacierała, ale jej wysiłki przypominały walenie głową w mur. Porażka na własnym stadionie z teoretycznie najsłabszym zespołem w grupie oznacza, że mistrz Polski raczej nie ma czego szukać w Lidze Europy.

Legia ma jednak jeszcze cztery szanse, by zmazać tę cypryjską plamę.