Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Gest Jakiego? "Przypomniał o istnieniu swojej partii"

Warszawa

TVN24Rozmowa z politolog profesor Ewa Marciniak we "Wstajesz i weekend"

Tu chodziło o efekt psychologiczny: ktoś, kto wykonuje takie gesty, czeka aż jego przeciwnik nie będzie wiedział co zrobić - mówiła politolog profesor Ewa Marciniak we "Wstajesz i weekend". Komentując deklarację kandydata Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy o rezygnacji z członkostwa w Solidarnej Polsce, profesor wskazała, że Jaki "przypomniał, że jest, lub był, członkiem Solidarnej Polski, partii, która nie istnieje w sondażach i nie ma tożsamości politycznej".

Wyróżnić się, aby miało to znaczenie polityczne, czy wyróżnić się dla wyróżnienia? W TVN24 Ewa Marciniak, komentując debatę kandydatów na prezydenta Warszawy, powiedziała, że "ludzie z pewną nadzieją oglądali wystąpienia Jakiego i Trzaskowskiego, bo to dwaj faworyci".

- I nie zaskoczyli, byli raczej przeciętni, ale ich relacja jest zapowiedzią bardzo ciekawej debaty w przyszłości - oceniła we "Wstajesz i weekend".

- Okazało się, że Jaki potrafi prowokować, a pan Trzaskowski formować riposty. [Podczas debaty - red.] nie było możliwości bezpośredniej interakcji, a mimo to obaj panowie wykorzystali element wzajemnej relacji. (…) Ludzie lubią debaty polityków zbliżone do widowiska medialnego - wskazała.

"Chodziło o efekt psychologiczny"

Marciniak pytana, czy Jaki skutecznie narzucił temat rezygnacji z członkostwa w partii, odpowiedziała, że jedynie przypomniał, że "jest, lub był, członkiem Solidarnej Polski, partii która nie istnieje w sondażach i nie ma tożsamości politycznej".

- Tożsamość polityczną ma Zjednoczona Prawica - uściśliła.

- Tu chodziło o efekt psychologiczny: ktoś, kto w sposób odważny, autorytatywny, wykonuje takie gesty, którym towarzyszą takie słowa, próbuje narzucić definicję sytuacji: czeka aż jego przeciwnik nie będzie wiedział co zrobić - tłumaczyła.

Jak wskazała, "Jaki chciał powiedzieć: ja tu jestem panem sytuacji". Podkreśliła jednak, że "Jaki się rozczarował, bo riposta [Trzaskowskiego - red.] była dość celna". - Wykorzystywanie takich gadżetów to nie novum. One mają osiągnąć nie efekt polityczny, a psychologiczny - mówiła profesor.

Czeka nas "kampania osobowości, a nie programów"

Czy mnogość kandydatów biorących udział w debacie (czternaścioro) zachęci warszawiaków do uczestnictwa w wyborach? - Wybór jest tym łatwiejszy, im mniejsza jest liczba alternatyw. Tutaj mieliśmy 14 propozycji, ale te propozycje były do siebie bardzo podobne programowo - odpowiedziała Marciniak.

Zdaniem politolożki, "dalsza część kampanii, czyli to, co będzie miało miejsce do ciszy wyborczej, to będzie kampania osobowości, a nie programów".

- Kandydatom będzie zależało, żeby pokazać siebie z jak najlepszej strony - mówiła.

Profesor na koniec rozmowy zwróciła uwagę, że podczas debaty mieliśmy okazję poznać "polityków nie partyjnych, a polityków-społeczników".

- To ważny komunikat dla wyborców, że oprócz przedstawicieli partii politycznych w wyborach biorą udział ludzie, którzy zajmują się polityką, ale wyrastają z ruchów społecznych: pan Ikonowicz czy pan Śpiewak - podkreśliła.

CZYTAJ TEŻ NA TVN24.PL

akw//plw