Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

"Gejzer fekaliów" w toalecie. MPWiK: takie sytuacje się zdarzają

Warszawa

Mateusz Szmelter /tvnwarszawa.plNieprzyjemna awaria na Białołęce

Poranna toaleta zakończyła się dla mieszkańca Białołęki Roberta Kuleszy bardzo nieprzyjemnie. W jego łazience z muszli klozetowej wybiły fekalia. Do zdarzenia doszło w momencie, kiedy wodociągowcy czyścili magistralę. Ale na pomoc w czyszczeniu nie mógł liczyć. - Takie sytuacje się zdarzają - rozkładają ręce wodociągowcy.

O sytuacji mężczyzna poinformował na swoim profilu w Kontakcie 24.

- Poszedłem rano do łazienki, żeby się ogolić i nagle z klozetu wystrzelił gejzer fekaliów. Ściany, sufit - wszystko było w fekaliach, łącznie ze mną. Wylało się tego masę - żali się w rozmowie z tvnwarszawa.pl Robert Kulesza, mieszkaniec ulicy Czarnocińskiej. Jak opisuje, po tym zdarzeniu od razu wyszedł do pracujących przed jego domem wodociągowców z prośbą o interwencję. Usłyszał, że mogło dojść do awarii. Robotnicy polecili mu telefon do centrali.

Tak też zrobił, ale na wyjaśnienia się nie doczekał. - Powiedzieli mi, że ktoś do mnie przyjedzie, opisze całe zdarzenie, zrobi zdjęcia, sporządzi protokół. Oczywiście nikt się nie pojawił. Pan, z którym rozmawiałem nawet sugerował mi, żebym tego nie sprzątał. Pytałem się: "ale w takim razie, za jaki czas ktoś tu przyjedzie, przecież ja w tym domu żyję?" - relacjonuje Kulesza.

Nie mogąc doczekać się na przyjazd pracownika Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, sam zrobił zdjęcia i dopiero wtedy wziął się za robienie porządku. - Gdy ten pan mi łaskawie pozwolił, posprzątaliśmy to z żoną, co trwało 3,5 godziny. Fetor był niesamowity - opowiada nasz rozmówca.

"Oni nie czują się winni"

Mieszkaniec Białołęki ma żal o to, jak ptraktowali go wodociągowcy.

- W Biurze Obsługi Klienta powiedziano mi, bym na własny koszt wziął rzeczoznawcę, który wyceni ewentualne szkody. I wtedy z opisem i załączonymi zdjęciami wysłał do nich. Oni to wtedy rozpatrzą i ewentualnie na jakąś farbę mi dadzą - opisuje Kulesza.

- Ja wtedy zapytałem, w jaki sposób rzeczoznawca ma wycenić koszt tego obrzydliwego sprzątania i poniżenie mnie jednak przez ich firmę? Pani się zapowietrzyła i temat się skończył - relacjonuje rozmowę Kulesza.

Wodociągowcy przepraszają

Jak tłumaczy nam rzecznik MPWiK, do podobnych sytuacji dochodzi niezwykle rzadko, ale niestety co jakiś czas mają miejsce. - Podczas prac wydziału eksploatacji sieci, który czyścił pod dużym ciśnieniem kanalizację, w jednym z lokali wypłynęły nieczystości. Czekamy na zgłoszenie i na pewno tą sprawą się zajmiemy - tłumaczy nam rzecznik miejskiej spółki Roman Bugaj. - W tej sytuacji przyczyną mógł być brak odpowietrzenia kanalizacji. Za nieprzyjemności bardzo przepraszamy - dodaje.

Te tłumaczenia nie przekonują jednak poszkodowanego mieszkańca. - Skoro to się zdarza nie pierwszy raz, to moim zdaniem, powinni mieć ekipę, która w takich sytuacjach natychmiast przyjeżdża i to sprząta. Oni nie są tym w ogóle zainteresowani, a ja mogę jedynie sobie na drogą sądową wystąpić o odszkodowanie - żali się Robert Kulesza.

ZDJĘCIA ZALANEJ ŁAZIENKI OPUBLIKOWANE W SERWISIE KONTAKT 24 (TYLKO DLA CZYTELNIKÓW O MOCNYCH NERWACH)

ep/b