"Gdyby ulice wyglądały jak ścieżki rowerowe..." Cyklista krytykuje

Warszawa

| Radosław Wałkuski, youtube.com"Gdyby ulice wyglądały jak ścieżki rowerowe"

Brak przejazdów rowerowych na skrzyżowaniach to codzienna zmora warszawskich rowerzystów. Chcąc pokonać takie skrzyżowanie zgodnie z przepisami ruchu drogowego, należy zsiąść z jednośladu i go przeprowadzić. Robią to nieliczni.

Absurdalną sytuację postanowił napiętnować Radosław Wałkuski z Zielonego Mazowsza, który na portalu YouTube opublikował filmik "Gdyby warszawskie ulice wyglądały jak warszawskie ścieżki rowerowe".

Rozpoczyna go humorystyczna sekwencja, w której znak "koniec drogi dla rowerów" zastępuje nowy - z przekreślonym znakiem samochodu. Zdezorientowani kierowcy wychodzą z aut i pchają swoje pojazdy. Scenka obrazuje absurd, który jest chlebem powszednim warszawskich rowerzystów.

Widać go doskonale na ścieżce rowerowej ciągnącej się wzdłuż alei Sikorskiego. Autor filmu postanowił przejechać ją na odcinku między aleją Wilanowską a ulicą Sobieskiego. W odróżnieniu do znakomitej większości cyklistów, zrobił to zgodnie z przepisami ruchu drogowego, czyli przeprowadzając swój pojazd na każdym przejściu dla pieszych.

Kilometr z przeszkodami

- Udało mi się przejechać odcinek o długości kilometra. Po drodze aż sześciokrotnie moja trasę przecinały różnego rodzaju wyjazdy i wjazdy. Za każdym razem widziałem taki znak – mówi autor filmu wskazując na znak C-13a, czyli "koniec drogi dla rowerów". – To oznacza, że za każdy razem musiałem zejść i przeprowadzić rower po przejściu – dodaje.Aby rowerzyści mogli legalnie, bez zsiadania z jednośladu, przecinać ulice prostopadłe do Sikorskiego, musiałoby zostać wymalowane odpowiednie oznakowanie. Wówczas można by zlikwidować nielubiany znak z przekreślonym rowerem.- Wnioski o wytyczenie tych przejazdów są kierowane do Zarządu Dróg miejskich od 2003 roku. Niemal przez 10 lat rowerzyści proszą, żeby można było jeździć bezpiecznie, żeby nie było absurdu polegającego na tym, że co chwilę trzeba schodzić z roweru – tłumaczy w rozmowie z portalem tvnwarszawa.pl Radosław Wałkuski.Metoda? "Zlikwidować pasy"

W dalszej części filmu autor wskazuje inne problematyczne lokalizacje: skrzyżowania Banacha i Żwirki i Wigury, Banacha i Pasteura, Nowoursynowskiej i Doliny Służewieckiej. - ZDM tłumaczy się minimalną szerokością przejścia dla pieszych, która wynosi cztery metry. Uważam, że w miejscach, gdzie ruch pieszy jest niewielki, zebry należy likwidować na rzecz przejazdów rowerowych. Takie rozwiązanie zastosowano z powodzeniem np. przy ul. Rodowicza "Anody" – wyjaśnia w rozmowie z nami Wałkuski. Analogiczne rozwiązanie proponuje zastosować wzdłuż Sikorskiego i innych wskazanych lokalizacjach.

bako/mz