Frankowicze tracą cierpliwość. Protestują, bo "czują się oszukani"

Warszawa

| tvn24Frankowicze tracą cierpliwość

To nie my mamy problem, tylko to rząd ma problem. Dzisiaj jesteśmy tu po to, żeby przypomnieć się (prezydentowi - red.), że jest grupa społeczna, która jest niezadowolona i czuje się oszukana - mówili frankowicze, którzy w sobotę protestowali pod pałacem prezydenckim w Warszawie. Mijają bowiem kolejne tygodnie, a mimo, że była to jedna ze sztandarowych obietnic wyborczych zarówno prezydenta Andrzeja Dudy, jak Prawa i Sprawiedliwości to nie ustalono, jak konkretnie ma wyglądać pomoc dla zadłużonych w szwajcarskiej walucie.

W tej sprawie nie pomogło także czwartkowe oświadczenie wydane przez Kancelarię Prezydenta, w którym przedstawiciele głowy państwa wraz z organizacjami reprezentującymi kredytobiorców walutowych podkreślają, że "kluczowe jest pozyskanie pełnego obrazu skutków regulacji".

Obietnica wyborcza

- Jestem już na czwartej manifestacji. Chodzimy, czekamy - mówiła jedna z uczestniczek sobotniego protestu.

- Jesteśmy po to żeby dać znać prezydentowi, żeby wyegzekwować od banków to, co obiecał - podkreślił jeden z frankowiczów.

W połowie października poinformował, że jego kancelaria pracuje nad projektem, który ma pomóc frankowiczom. Jak mówił wówczas, będzie to rozwiązanie rozsądne, które nie spowoduje, że frankowicze znajdą się w lepszej sytuacji niż ci, którzy w tym samym czasie brali kredyty mieszkaniowe w złotówkach.

Prezydent Andrzej Duda jeszcze podczas kampanii wyborczej zapowiadał, że będzie chciał pomóc osobom, które zaciągnęły kredyty walutowe, m.in. we frankach. Podczas spotkania z frankowiczami deklarował, że jeśli zostanie prezydentem, w ciągu pierwszych trzy miesięcy urzędowania złoży w parlamencie projekt ustawy, która rozwiąże ten problem.

6 listopada, kiedy minęły trzy miesiące urzędowania prezydenta minister w Kancelarii Prezydenta Maciej Łopiński poinformował, że prace zespołu przygotowującego projekt dot. frankowiczów zostają przedłużone.

Wyjaśniał, że postulaty frankowiczów były nie do przyjęcia z powodu "obaw konstytucyjnych", a propozycje kancelarii nie satysfakcjonowały zadłużonych.

- Zarys projektu, który mam gotowy, będzie przedmiotem dalszych negocjacji, dalszych ustaleń z przedstawicielami osób, które zaciągały kredyty indeksowane albo denominowane do franka - mówił Łopiński.

Rozbieżności - według kancelarii - dotyczą m.in. tego, czy projekt ma dotyczyć osób, które brały kredyty konsumpcyjne-mieszkaniowe, czy również inwestycyjne, a także czy pomoc ma objąć osoby, które za kredyt we frankach kupiły kilka mieszkań przeznaczonych pod wynajem.

Łopiński mówił, że prezydent kładł nacisk na to, aby przewalutowanie odbyło się po kursie zaciągnięcia kredytu. Ostatnią z kwestii wymagających negocjacji jakie wymienił jest to, kto poniesie koszt samego przewalutowania. Powtórzył, że głowie państwa zależy na tym, aby było to rozwiązanie pośrednie, między podziałem kosztów 50/50 (równy podział kosztów między bank i kredytobiorcę), a 90/10.