Flamingi w zoo. Samców więcej, potrzebna była zmiana

Warszawa

Opowieść o flamingachwarszawskie zoo
wideo 2/4

Piękne, długonogie, różowe. Flamingi są bohaterami kolejnego odcinka serii przygotowywanej przez warszawskie zoo.

- Często są w ogrodach zoologicznych przy samym wejściu, najczęściej po prawej stronie, nie wiem, jak działa ten fenomen - zastanawia się Andrzej Kruszewicz, dyrektor Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego.

Problem z rozmnażaniem

- U nas flamingi są odporne na zimno, ale tak naprawdę zabieramy je wtedy, kiedy bardzo się ochłodzi - mówi dyrektor.I dodaje, że flamingi są bardzo rzadko rozmnażane w zoo. Musi być duże stado, odpowiednio żywione. - Udało nam się doprowadzić do tego, że zaczęły się rozmnażać, ale początki były trudne. A to dlatego, że jak ktoś kupował flamingi u handlarza, to wybierał te większe, bo były ładniejsze - opowiada Kruszewicz.Wtedy okazało się, że w ogrodach jest więcej samców, a niedobór samic. - Musieliśmy zbadać strukturę socjalną flamingów, rozpoznać ile tam jest samców, kto z kim jest w parze. Uzupełniliśmy samice i zaczęły się lęgi - zdradza Kruszewicz.Pierwszego pisklaka co prawda nie udało się odchować, bo para nie była jeszcze doświadczona. - Ale pierwsze koty za płoty - cieszy się Kruszewicz.kz/pm