Przygotuj się na:

WEEKENDOWE UTRUDNIENIA

Nachodzący weekend będzie pracowity dla drogowców i wodociągowców. Ci pierwsi dokończą naprawę nawierzchni buspasa w alei Stanów Zjednoczonych, drudzy będą działać na Płockiej. Zmiany w organizacji ruchu spowoduje też białołęcki Bieg Wolności i Warszawskie Spotkanie Wigilijne na Pradze Północ.

Firma budująca metro ma kłopoty. Jaki: II linia jest zagrożona

Warszawa

"Budowa metra jest zagrożona"TVN24
wideo 2/3

Budowa II linii warszawskiego metra jest zagrożona - uważa kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy Patryk Jaki. Taki wniosek wysnuł po ostatnich informacjach o poważnych problemach finansowych włoskiej firmy Astaldi, która ma budować ostatni odcinek metra na Bródno.

W piątek prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz i Kemal Guleryuz, prezes firmy Gulermak podpisali umowę na wybudowanie metra po prawej stronie Wisły. Jak zapewniali przedstawiciele miasta i wykonawcy, inwestycja zakończy się za trzy lata.

Jednak w środę włoskie media podały, że jedna z firm wchodzących w skład konsorcjum Gulermak - firma Astaldi, która ma brać udział w budowie stołecznego metra - znalazła się na skraju bankructwa. To miało być przyczyną zerwania przez firmę dwóch kontaktów kolejowych dla PKP PLK - przebudowy odcinków linii kolejowych nr 7 i E59.

"Kto za to odpowiada?"

- W Warszawie jest zagrożona budowa metra. Pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz kilka dni temu podpisywała umowę na dokończenie II linii metra, miedzy innymi z firmą, która - jak się okazuje dzisiaj, jest w stanie bankructwa - oświadczył Jaki podczas konferencji prasowej. - Kto za to odpowiada? Czy ktoś w ogóle sprawdza jakie dokumenty podpisuje? - pytał.

Według Jakiego, jeżeli PO nadal będzie rządziła Warszawą, to budowa metra będzie ciągnęła się bardzo długo. Dlatego w jego ocenie ważne jest, by odsunąć obecną prezydent od władzy. Zadeklarował, że jeśli wygra jesienne wybory, będzie budował metro kilka razy szybciej. - Wolniej się już nie da - zaznaczył.

Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska mówiła we wtorek, że prace przy budowie metra, które wykonuje konsorcjum firm Gulermak i Astaldi, nie są zagrożone.

- Nie ma żadnego zagrożenia dla naszych inwestycji, są realizowane zgodnie z planem - zadeklarowała. Dodała jednak, że "w związku z zaistniałą sytuacją, firma Astaldi została poproszona o szereg dokumentów, żebyśmy byli pewni, że nasz kontrakt nie jest zagrożony".

Przedstawiciel firmy Astaldi Francesco Paolo Scaglione informował z kolei, że nie jest prowadzona żadna procedura upadłościowa firmy i nie ma przesłanek, żeby mogło się to wydarzyć w przyszłości. Wyjaśnił, że firma miała problemy pod koniec zeszłego roku ze względu na "zaległe od Wenezueli 400 mln euro". Dodał, że od początku tego roku w Astaldi wdrożono plan wzmocnienia firmy, który przewidywał m.in. sprzedaż koncesji na inne budowy oraz zwiększenie kapitału zakładowego, sfinansowanego po części przez rodzinę Astaldi, a także przez nowego udziałowca - japońską firmę IHI Corporation.

Zaznaczył również, że firma ma wsparcie banków. "Banki są zainteresowane restrukturyzacją i utrzymaniem Astaldi, ponieważ są głównymi wierzycielami" - podkreślił Scaglione.

Zdjęcie główne: PAP, Marcin Obara

PAP/kz