"Falanga, ustawienie czoła, krzyż celtycki". Ratusz o rozwiązaniu marszu

Warszawa

Ewa Gawor o zakazie marszuTVN24
wideo 2/2

- Były elementy czy zachowania, które są zakazane w prawie. Poprosiliśmy o usunięcie osób, które je mają i zachowań niezgodnych z prawem, ale organizator tego nie zrobił - tak dyrektor Biura Bezpieczeństwa w ratuszu tłumaczy decyzję o rozwiązaniu marszu ONR zorganizowanego 1 sierpnia.

Władze miasta zdecydowały w środę o rozwiązaniu pochodu, który odbył się po obchodach godziny "W" na rondzie Dmowskiego.

"Podstawa do rozwiązania"

- Organizator został przez nas poinformowany, że część uczestników narusza przepisy karne, czyli były zawarte elementy, które są zakazane w prawie czy zachowania. Przewodniczący marszu został poinformowany i poprosiliśmy o podjęcie działań - mówiła na konferencji po godzinie 12 Ewa Gawor, dyrektor Biura Bezpieczeństwa w ratuszu.

Jak zaznaczała, nie doszło do reakcji przewodniczącego zgromadzenia. Dalej precyzowała, że elementy, które zdecydowały o rozwiązaniu marszu, nawiązywały do organizacji propagujących ustrój totalitarny. - A także pirotechnika, która była dodatkowym elementem, a nie podstawą do rozwiązania, jak mówił rzecznik Komendy Stołecznej Policji - powiedziała Gawor odnosząc się do wypowiedzi Mariusza Mrozka.

Hasła i symbole

- Na początku pochodu znajdowały się osoby, w tym także jego przewodniczący, ubrane na czarno ze znakami falangi na ramieniu. Opaski miały kształt, sposób noszenia i symbolikę bezpośrednio nawiązującą, w naszej ocenie, do sposobu używania tożsamych elementów ubioru przez członków nazistowskiej organizacji NSDAP, jak i Ochotniczej Milicji Bezpieczeństwa Narodowego, tak zwanych czarnych koszul - włoskiej organizacji faszystowskiej - powiedziała Gawor.Dodała, że także sam sposób ustawienia czoła pochodu i użycia flag nawiązywał do "przemarszów z lat 30. włoskich faszystów i niemieckich nazistów".- W zgromadzeniu były także osoby, które miały koszulki z takimi emblematami, jak krzyż celtycki i jak hasło nawołujące do nienawiści: 'Raz sierpem raz młotem czerwona hołotę'. Na flagach również był znak falangi, mieczyk Chrobrego - ewidentnie symbole używane w okresie międzywojennym przez Obóz Wielkiej Polski, organizacji zdelegalizowanej w 1933 roku. Uczestnicy także skandowali hasła szerzące nienawiść, na przykład "śmierć wrogom ojczyzny", więc trudno powiedzieć, że nie naruszone zostały przepisy prawa karnego - powiedziała Gawor.

Dodała, iż zdaje sobie sprawę, że symbole takie jak mieczyk Chrobrego czy falanga nie są prawnie zakazane, ale używanie ich w kontekście Powstania Warszawskiego jest niegodne. - Uznaliśmy, że zwłaszcza w dniu wczorajszym, kiedy obchodzona była 74. rocznica Powstania Warszawskiego, gdzie ustrój totalitarny doprowadził do II wojny światowej i między innymi Powstania Warszawskiego, nawet jeżeli ktoś idzie pod hasłem "uczcijmy powstańców", to nie może być takich elementów w naszej ocenie. Musimy o tym głośno mówić i zacząć przeciwdziałać - podkreśliła.

Wybuch Powstania Warszawskiego

74 lata temu, 1 sierpnia 1944 r., na rozkaz komendanta głównego AK gen. Tadeusza Komorowskiego "Bora" w Warszawie wybuchło powstanie. Było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. Jego militarnym celem było wyzwolenie stolicy spod niezwykle brutalnej niemieckiej okupacji, trwającej od września 1939 r.

1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Jednak zaledwie co czwarty z nich liczyć mógł na to, że rozpocznie ją z bronią w ręku. Przez 63 dni powstańcy prowadzili heroiczny i samotny bój z wojskami niemieckimi. Ostatecznie wobec braku perspektyw dalszej walki 2 października 1944 r. przedstawiciele KG AK podpisali układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie.

PAP,ran/mś