Dziennikarz tvnwarszawa.pl dał się pobić dziewczynie

Warszawa

fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot

Waży zaledwie 60 kilogramów, ale dużego faceta mogłaby powalić jednym celnym kopnięciem. Z dziennikarzem tvnwarszawa.pl, który trenował boks, nie miała żadnego problemu. Po kilku ciosach sam zaproponował: - Może lepiej porozmawiajmy...

Z ostatnich mistrzostw w Nowej Zelandii wróciła z niedosytem, bo zdobyła "tylko" tytuł wicemistrzyni świata. Joanna "Paprotka" Paprocka, jest jedną z najbardziej utytułowanych sportsmenek w Polsce i jedną z... najmniej znanych. Mało kto o niej słyszał, bo dyscyplina, którą uprawia, nie gości na antenie stacji telewizyjnych. Tymczasem "Paprotka" to wielokrotna mistrzyni Polski, Europy i Świata w Taekwon-Do ITF.

Udało nam się z nią porozmawiać, a nawet... chwilę posparować.

fot
fot. Beata Orpiszewska

Kopniak jak dynamit

Spotykamy się w sali gimnastycznej szkoły podstawowej w Chotomowie. "Paprotka" zgodziła się na krótki "sparing".

- Chcę sprawdzić, jak to jest oberwać od kobiety - przekonywałem przed spotkaniem. – Chyba nie wiesz, co cię czeka - próbowała odwieść mnie od tego zamiaru Paprotka.

Faktycznie, nie wiedziałem. Po krótkiej rozgrzewce zakładam specjalne tarcze. Już po pierwszym kopnięciu obrywam własną ręką w głowę. - Musisz trzymać mocniej - instruuje Paprotka.

Wiem, że nie uderza z całej siły. Ale i tak za każdym ciosem przesuwam się o pół metra w jedną, albo w drugą stronę. Nie chcę tego przyznać głośno, ale coraz mniej mam ochotę na cały ten sparing. - Może lepiej porozmawiajmy - proponuję.

Maciej Czerski: Byłaś grzecznym dzieckiem?

Joanna Paprocka: Nie bardzo. Raczej trudno było mi usiedzieć w miejscu. Wszędzie mnie było pełno. W siódmej klasie wylądowałam na dywaniku u pani dyrektor za pobicie jednego chłopaka.

fot
fot. Beata Orpiszewska

Za co?

Przezywał, zaczepiał, generalnie nagrabił sobie. Złapałam go na przerwie by wyrównać rachunki. Niestety, miałam wtedy jedną rękę w gipsie, więc spuszczenie mu łomotu nie było takie łatwe. W każdym razie, mam kilka takich historii ze szkolnych lat.

Pobiłaś chłopaka? Często Ci się to zdarzało?

Zdarzyło mi się, że musiałam wesprzeć znajomych. Na jednym z wyjazdów w austriackie Alpy, kiedy wychodziliśmy z dyskoteki, zaatakowała nas jakaś grupa. Najpierw w naszą stronę poleciały butelki, potem zorientowaliśmy się, że ci sami ludzie idą za nami. Chłopcy, którzy byli w naszym towarzystwie poczuli, się do naszej obrony. Ale tamtych gości było sporo, więc... nie mogłam stać z założonymi rękami. Tamci nawet nie wiedzieli, że bije ich kobieta, bo w narciarskich ciuchach łatwo się pomylić. Do tej pory nie wiem, czemu nas zaatakowali.

Nie boisz się bić na ulicy. Myślisz, że jako mistrzyni świata wygrasz z każdym?

To nie jest tak. Nigdy tak nie uważałam. Wszystkie trofea wywalczyłam w określonej kategorii wagowej, na macie, gdzie takie same reguły obowiązują dla wszystkich. Na ulicy jest odwrotnie - tam nie ma reguł. To zupełnie inna bajka.

fot
fot. Beata Orpiszewska

No właśnie, wróćmy może do Taekwon-Do. Wiesz jak wygląda Twoja strona na wikipedii?

Mam swoją stronę?

Tak, jest tam jednozdaniowy opis kim jesteś, kiedy się urodziłaś, w jakiej wadze walczysz i lista kilkudziesięciu tytułów mistrzowskich w kraju, Europie, na świecie. W tym sporcie osiągnęłaś wszystko, co było do osiągnięcia. Jesteś chyba najbardziej utytułowaną sportsmenką w Polsce.

No, nie zupełnie. Nie mam tytułu mistrzyni olimpijskiej, bo walczę w federacji ITF, która nie jest w wykazie dyscyplin olimpijskich, więc prestiż jest mniejszy, choć to my - w przeciwieństwie do federacji WTF - kontynuujemy tradycję twórcy tej sztuki walki.

Dyscyplina jest co prawda bardzo tradycyjna, ale może po prostu odnosimy mało sukcesów? Może dlatego ten sport nie jest w Polsce szerzej znany?

W Polsce działa około 60 klubów TKD. W zawodach regularnie startuje ponad 8 tysięcy licencjonowanych zawodników. To jedna z najbardziej "medalodajnych" dyscyplin sportu w kraju, i absolutna światowa czołówka. Lepsi od nas są tylko Argentyńczycy, biorąc pod uwagę generalną klasyfikację medalową po ostatnich mistrzostwach świata, ale tam trenuje ponad 100 tysięcy zawodników.

fot
fot. Beata Orpiszewska

To, że o nas nie słychać i nie widać nas poza kręgiem osób uprawiających sporty walki, jest poniekąd wina Polskiego Związku Taekwon-Do, który nie inwestuje w marketing sportowy, co w obecnych czasach jest to niezbędne. Choć z drugiej strony wiem, że PZTKD ciągle ma obcinane dotacje z Ministerstwa Sportu i to też ma duży wpływ na omijanie inwestycji w PR.

Masz jeszcze jakieś cele, albo idoli sportowych, którzy cię inspirują?

Mam idola, to Otylia Jędrzejczak. Jest świetną kumpelką i doskonałym sportowcem. Do tego boleśnie dotkniętą przez życie, a mimo to wciąż się nie poddaje i odnosi sukcesy. W moim przypadku nie wystarczy zdobyć mistrzostwo raz. Za każdym kolejnym razem jest trudniej a satysfakcja jeszcze większa.

Ale próbowałaś też swoich sił w nowej dyscyplinie - K1. Jak dotąd udało ci się wejść na ring w tej formule tylko raz. Dlaczego? Czy to wina przegranej?

Walkę przegrałam decyzją sędziów. Ale zupełnie nie o to chodzi. Chciałabym dalej walczyć w tej formule, tylko moja nowa praca nie pozwala mi na pogodzenie treningów i kariery zawodowej w takim wymiarze, jak być powinno.

fot
fot. Beata Orpiszewska

A gdzie pracujesz?

Jestem mianowanym funkcjonariuszem Biura Ochrony Rządu.

To chyba męskie zajęcie?

Większość w BOR to oczywiście mężczyźni. Ale kobiet też jest sporo. Większość z nich pracuje w administracji, ale część ochrania np. kobiece VIP-y. Właśnie tym chciałabym się zająć.

fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot

Z Joanną "Paprotką" Paprocką rozmawiał Maciej Czerski