Przygotuj się na:

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

Tegoroczne obchody Święta Niepodległości wiążą się z ogromnymi utrudnieniami. Bieg Niepodległości przetnie miasto na pół, a wzdłuż trasy marszu narodowców już od samego rana ustawione będą betonowe zapory.

"Dzieci odbijały się od zamkniętej bramy"

Warszawa

fot

Zamknięta na cztery spusty hala sportowa i zabezpieczona łańcuchem brama wejściowa - taki widok napotkali młodzi sportowcy Gwardii, trenujący przy ul. Racławickiej. Ćwiczyć w budynku już nie mogą, bo po decyzji nadzoru budowlanego zabezpieczyła go policja. - Jego stan stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa - mówi Alina Celińska, zastępca dyrektora PINB. Co dalej z tym miejscem?

- Kiedy byłem w obiekcie sam, przyszli panowie z Komendy Głównej Policji i stwierdzili, że mają decyzję nadzoru budowlanego o zamknięciu budynków hali i administracyjnego w trybie natychmiastowym - mówi tvnwarszawa.pl Zbigniew Strzelczyk, trener zapaśników Gwardii. - Teraz mamy zakaz wstępu - dodaje.

Tak sytuacja wygląda od tygodnia.

Prowizorka dla dzieci

To była przykra niespodzianka dla pracowników Gwardii, ale też dzieci i młodzieży - przede wszystkim oni korzystają z obiektów przy ul. Racławickiej 132.

- Część dzieci, która przychodziła na treningi, po prostu odbiła się od zamkniętej bramy - mówi Strzelczyk. Tymczasowo będą mogły trenować, wraz ze sportowcami z innych sekcji, w drugiej hali, która zamknięta nie została. Na teren wchodzą przez prowizoryczną furtkę.

Po kontroli

- Stan hali sportowej i budynku administracyjnego jest zły. Obiekty zagrażają bezpieczeństwu - mówi w rozmowie z tvnwarszawa.pl Alina Celińska, zastępca dyrektora Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. - 13 grudnia wpłynęło do nas zawiadomienie po kontroli, która była przeprowadzona na obiektach Gwardii. Podpisały się pod nim osoby z uprawnieniami i dostaliśmy informację, że budynek administracyjny wraz z halą stwarza zagrożenie - precyzuje.

Czas końca roku

I wymienia, że chodziło m.in. o odpadający gzyms czy wystające przewody.

- Do tego stwierdzono, że nie są izolowane przewody elektryczne pod napięciem, tablice rozdzielcze są dostępne dla osób trzecich, a wentylacja mechaniczna nie działa - wylicza Celińska. - Dlatego 13 stycznia wydaliśmy decyzję wstrzymującą możliwość użytkowania hali i budynku administracyjnego i daliśmy czas do końca tego roku na naprawę - dodaje.

Wcześniej nadzór nakazał też odpowienie zabezpieczenie m.in trybun wokół boiska. W tym przypadku dał czas do połowy 2012 roku.

Gwardia w sporze z policją

Kto rozwiąże te problemy? Nieruchomość jest własnością skarbu państwa, a od 2007 roku teren Gwardii jest w trwałym zarządzie Komendy Głównej Policji.

- Wcześniej na mocy porozumienia współpracowaliśmy z Komendą Stołeczną i nie mieliśmy żadnych długów. Później Komenda Główna zaproponowała nam czynsz miesięczny w wysokości 268 tysięcy plus koszty utrzymania obiektu. Nie jesteśmy w stanie zaakceptować takich warunków – mówi Jan Werner, dyrektor Gwardii. - Dlatego zdecydowaliśmy się skierować sprawę do sądu. Jesteśmy w sporze i na razie nie płacimy czynszu z uwagi na odebranie nam możliwości pozyskiwania m.in. środków z reklam ustawionych na terenie Gwardii - dodaje.

"Chcemy ułatwić remont"

Władze klubu chciałyby, żeby teren był nadal w rękach skarbu państwa, ale np. w gestii władz miasta. - Wtedy moglibyśmy użytkować obiekt po niższych stawkach niż zaproponowała nam policja, jako stowarzyszenie zajmujące się szkoleniem dzieci i młodzieży – proponuje.

Na razie samodzielnych decyzji o remoncie podejmować nie mogą. - Możemy ułatwić policji rozwiązanie najbardziej palących problemów, żeby hala mogłaby być znowu dostępna. Na przykład rodzice, którzy mają firmy budowlane, mogą odkuć tynk. Elektryk, który pracował z nami, mógłby sprawdzić wszystkie instalacje - deklaruje Werner. Liczy, że halę uda się jak najszybciej otworzyć. Na to jednak potrzebuje zgody komendy głównej.

Prosiliśmy biuro prasowe KGP o komentarz w tej sprawie. Na razie nie uzyskaliśmy odpowiedzi. - Proszę o cierpliwość - zapowiedział rzecznik Krzysztof Hajdas.

Do sprawy będziemy wracać.

fot
fot
fot
fot
fot
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl

ran/mz