Najnowsze

Dyrektor miejskiego biura o Śpiewaku: wygłasza insynuacje

Najnowsze

archiwum TVNPiotr Rodkiewicz

Jest oświadczenie dyrektora Biura Spraw Dekretowych w ratuszu, będące odpowiedzią na czwartkową konferencję Jana Śpiewaka w sprawie reprywatyzacji kamienicy przy Joteyki 13. Aktywista zarzucił urzędnikowi bierność i niedopełnienie obowiązków. Rodkiewicz nazwał to "insynuacjami".

"Nie prowadziłem osobiście sprawy odszkodowawczej dotyczącej nieruchomości przy Joteyki 13" - oświadcza Piotr Rodkiewicz. "Nigdy w czasie pracy w Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa nie prowadziłem osobiście, nie występowałem przed sądem w żadnej sprawie związanej z odszkodowaniem za zbyte lokale" - podkreśla.

Wątpliwy zwrot kamienicy

Wysłane mediom oświadczenie to reakcja na czwartkową konferencję Jana Śpiewaka. Szef Wolnego Miasta Warszawa poinformował, że kamienica przy Joteyki została oddana razem z lokatorami tylko na podstawie decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego (wydanej w 2008 roku), a nie decyzji zwrotowej. Dodatkowo, jeden ze spadkobierców dawnych właścicieli był reprezentowany przez kuratora, choć w dniu przekazania nieruchomości już nie żył.

Całą sprawę szeroko opisywaliśmy na naszym portalu w czwartek.

Dodatkowo, zdaniem Śpiewaka, w czerwcu 2016 roku sąd zasądził wielomilionowe odszkodowanie za bezumowne korzystanie z budynku na rzecz spadkobierców. W postępowaniu odszkodowawczym Skarb Państwa reprezentował radca Prokuratorii Generalnej, właśnie Piotr Rodkiewicz. Aktywista publicznie oskarżył urzędnika o "bierną postawę" i zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa.

Sam zainteresowany przyznał, że przez 10 lat "miał zaszczyt" pracować w Prokuratorii Generalnej (jako wiceprezes, potem pełniący obowiązki prezesa, a także jako starszy radca prawny.

Rodkiewicz informuje jednak, że sprawę odszkodowania za zbyte lokale w budynku przy Joteyki 13 samodzielnie prowadził wyznaczony radca (radcowie), ponosząc odpowiedzialność za "profesjonalne, staranne i rzetelne prowadzenie sprawy".

"Jest rzeczą oczywistą (…), że nie każda prowadzona sprawa może się skończyć wygraną" - zastrzega.

Rodkiewicz powołuje się na sądy

Urzędnik zaznacza, że sprawie odszkodowań za lokale przy Joteyki przyglądały się dwa sądy: pierwszej instancji i apelacyjny. „Orzeczenie Sądu Apelacyjnego i podlega wykonaniu. Niewykonanie zasądzającego odszkodowanie wyroku Sądu Apelacyjnego powodowałoby jedynie naliczenie odsetek i kosztów egzekucji od zastępowanej jednostki organizacyjnej Skarbu Państwa” - przekonuje.

W swoim oświadczeniu Rodkiewicz pisze też o tym, co w czwartek w rozmowie z tvnwarszawa.pl podkreślał już rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk. Mianowicie, biorąc pod uwagę zapisy dekretu Bieruta, który oddzielał ziemię od budynku, ten budynek nigdy nie był miejski.

"Upaństwowiono” jedynie grunt pod budynkiem, (…) formalnie budynek przez cały czas pozostawał własnością dotychczasowego właściciela i jego następców prawnych. Wydawanym na podstawie dekretu orzeczeniem administracyjnym właścicielom nieruchomości, którzy złożyli wniosek o przyznanie własności czasowej odmawiano prawa do gruntu, natomiast budynkami dysponowano, w tym sprzedawano lokale bez podstawy prawnej, z naruszeniem prawa" - tłumaczy urzędnik.

I podkreśla, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze "mimo wielości i pewnej niestabilności (…) konsekwentnie twierdziło", że nacjonalizacja kamienicy przy Joteyki była wydana z naruszeniem prawa. Co miało pozwolić spadkobiercom upominać się o odszkodowania.

CZYTAJ TAKŻE O AUDYCIE O REPRYWATYZACJI PRZEPROWADZONYM W MIEJSKIM RATUSZU:

Hanna Gronkiewicz-Waltz o audycie
Hanna Gronkiewicz-Waltz o audycieTVN24
wideo 2/3

kw/pm

Źródło zdjęcia głównego: archiwum TVN

Pozostałe wiadomości