Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Dwóch 21-latków trafiło do szpitala. "Objawy zatrucia dopalaczami"

Warszawa

masti / wikipedia (CC BY SA 3.0)21-latkowie trafili do Szpitala Wolskiego

Do Szpitala Wolskiego trafiło dwóch 21-latków z objawami zatrucia dopalaczami. Jeden z mężczyzn został znaleziony nieprzytomny na ulicy. Był w samej bieliźnie i podkoszulce. Drugiego, który wspólnie z nim zażył szkodliwą substancję, znaleziono w mieszkaniu - podała stołeczna policja.

W środę kobieta przechodząca w rejonie ul. Drogomilskiej zawiadomiła pogotowie ratunkowe o mężczyźnie, który leży nieprzytomny na ulicy w samej bieliźnie i podkoszulce. 21-latek w stanie ciężkim i zagrażającym życiu został zabrany do wolskiego szpitala. Personel placówki po południu poinformował policjantów z Woli, że mężczyzna prawdopodobnie jest pod wpływem dopalaczy.

Policjanci ustalili tożsamość i miejsce zamieszkania mężczyzny. Podejrzewali bowiem, że 21-latek mógł wyjść z mieszkania, w którym pozostały inne osoby, z którymi mógł zażywać środki odurzające. Ich przypuszczenia potwierdziły się.

Nie reagował, miał problemy z poruszaniem

Policjanci dotarli do mieszkania, gdzie znajdował się znajomy mężczyzny, też 21-latek. Jak informują funkcjonariusze, kontakt z nim był bardzo utrudniony, mężczyzna nie reagował na słowa policjantów i miał problemy z poruszaniem się. Funkcjonariusze podejrzewając, że mężczyzna może znajdować się pod wpływem środków odurzających, wezwali załogę pogotowia. Jak podają, stan mężczyzny wymagał natychmiastowej opieki szpitalnej.

W mieszkaniu policjanci znaleźli trzy puste opakowania po substancjach psychoaktywnych niewiadomego pochodzenia oraz butelki po piwie. Policjanci ustalają teraz, w jaki sposób mężczyźni weszli w posiadanie szkodliwych substancji, ich skład i czy nie ma innych osób, które z 21-latkami zażywały dopalacze.

"Mocarz" w kieszeni

W czwartek wieczorem rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek poinformował TVN24 o innym przypadku zatrucia dopalaczami, tym razem w podwarszawskim Błoniu.

- Pan pracuje jako magazynier. Na 21-latka trafiła koleżanka z pracy. Był był półprzytomny, w kieszeni miał woreczek z nazwą "Mocarz" – powiedział Mrozek. Mężczyzna trafił do szpitala. Policjanci ustalają teraz, czy znaleziona przy nim substancja to rzeczywiście ten groźny dopalacz.

Ponad 300 zatrutych na Śląsku

W poniedziałek w Komendzie Głównej Policji odbyła się narada minister spraw wewnętrznych z szefem policji nadinsp. Krzysztofem Gajewskim oraz komendantami wojewódzkimi policji oraz przedstawicielami sanepidu w sprawie walki z dopalaczami. To skutek zdarzeń, do których doszło w ostatnich dniach na Śląsku. Od czwartku do szpitali trafiło ponad 300 osób z podejrzeniami zatruć dopalaczem. Szef policji poinformował podczas briefingu, że do tej pory zatrzymano już dziewięć osób, które mogły mieć związek z tą sprawą.

We wtorek o walce z dopalaczami rozmawiano także w stołecznym ratuszu. W środę do szpitala przy Niekłańskiej trafiły dwie 15-latki, które przyznały się, że paliły nieznaną substancje. Lekarze wykluczyli, że była to marihuana.

Przed niebezpiecznymi używkami ostrzega w najnowszej kampanii policja:

jk/b

Policja ostrzega: Dopalacze to też narkotyki!
ksp