Dwie plaże: imprezowa Poniatówka kontra chill-out nad Zegrzem

Warszawa

Katarzyna Śmierciak/ Mateusz Szmelter/ tvnwarszawa.plPlażing po warszawsku

Kiedy skwar leje się z nieba, najlepiej wybrać się nad wodę. Na dłuższy wypad - Dzika Plaża w Nieporęcie. Dla tych, którzy mogą tylko na chwilę oderwać się od miejskiego zgiełku - popularna Poniatówka. Te dwa miejsca wakacyjnego odpoczynku warszawiaków odwiedziliśmy z kamerą.

Ci, którzy mają więcej czasu na leniuchowanie, wybierają wycieczkę nad Zalew Zegrzyński, a dokładniej na Dziką Plażę w Nieporęcie. Ściągają tam zarówno warszawiacy, jak i mieszkańcy okolicznych miejscowości oraz turyści odwiedzający Mazowsze. Tam znajdą swoje miejsce amatorzy rodzinnego biesiadowania i sportów wodnych.

Kiełbaska skwierczy na grillu

Plaża przy południowym brzegu zalewu od lat nazywana jest "dziką", chociaż dawno już zmieniła swoje oblicze. Jest czysty piasek, drewniane molo, szerokie alejki spacerowe, plac zabaw i wyznaczone miejsce do grillowania.

- Atmosfera jest cudowna, dużo znajomych, bardzo rodzinnie, blisko do domu. Grillujemy, mamy swojską kiełbasę, boczek, kaszankę, ogórki - opisuje w rozmowie z tvnwarszawa.pl jeden z plażowiczów.

Odwiedzający chwalą sobie też czystość i zaplecze sanitarne.

- Możemy spokojnie przyjechać z dzieciakami na cały dzień, są łazienki i natryski. Jest dużo młodzieży, ale czujemy się bezpiecznie, widać straż gminną, nad kąpieliskiem czuwają ratownicy WOPR - mówi nam jedna z plażowiczek.

Jak zapewniają nasi rozmówcy, Zegrze jest dla wszystkich. - Są młodsi, starsi, całe rodziny z dziećmi, dużo młodzieży. Jest konkret, piękna pogoda, dużo ludzi, ładne dziewczyny, ciepła woda, zimne piwko. Można się wyluzować po całym tygodniu pracy - zachwala mężczyzna.

- Skaczemy z molo, pływamy na materacach. To typowa rozrywka, chill-oucik. Można usiąść i odpocząć od gwaru Warszawy, podchmielić się i wybawić - zapewniają z kolei rozmówcy z Pragi.

Zegrze przyciąga nie tylko spragnionych wylegiwania się i odpoczywania na słońcu, ale też miłośników sportów wodnych - windsurfingu, rowerów, skuterów wodnych oraz kajaków.

SPRAWDŹ, JAK DOJECHAĆ KOMUNIKACJĄ NAD ZALEW.

Poniatówka nie zasypia

Plaża przy moście Poniatowskiego to dla odmiany miejsce chętnie wybierane do miejskiego plażowania. Można dostać się tam rowerem Veturilo czy komunikacją miejską. Plażowicze podkreślają, że największym atutem jest właśnie lokalizacja.

- Można spakować plecak, przyjechać tu i chociaż na chwilę oderwać się od od zgiełku miasta, nie wyjeżdżając z niego - podkreśla jeden z plażowiczów.

- Chillujemy, frisbee, browar, piłka do siatki, bez spin. Najlepiej! - reklamuje inny.

Wśród odwiedzających plażę w dzień są też rodziny z dziećmi, jednak mamy, z którymi rozmawialiśmy, nie są zadowolone ze stanu plaży. - Jest dużo szkła, często przezroczystego. Trzeba bardzo uważać, łatwo o skaleczenie - narzekają.

Poniatówka szybko nie zasypia. - Wieczorem są imprezy, można tańczyć do rana - zachęcają plażowicze. Wśród nich turyści z Wielkiej Brytanii, którzy zgodnie przyznają, że na warszawską plażę warto wybrać się nie tylko dla piwa, które, jak twierdzą, smakuje im bardziej, niż angielskie, lecz także dla polskich dziewczyn. - Są najpiękniejsze na świecie! - zapewniają.

Katarzyna Śmierciak, k.smierciak@tvn.pl