Drogowcy stosują nowy typ progów. A kierowcy nowy sposób omijania

Warszawa

Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.plDrogowcy stosują nowy typ progów

Na placu Krasińskich i Miodowej, które niedawno przeszły modernizację nawierzchni, pojawiły się progi zwalniające z dodatkowymi krawężnikami. Zamysł twórców tego rozwiązania jest prosty – nie da się ominąć progu drogą rowerową, bo od jezdni odcina ją krawężnik. W Polsce kierowcy udowadniają jednak, że się da.

Takiego rozwiązania w Warszawie jeszcze nie przerabiano. - Po raz pierwszy zastosowaliśmy podwyższone, pięciocentymetrowe krawężniki bezpośrednio przy progach wyspowych. Progi wyspowe mają za zadanie uspokojenie ruchu. Mają przede wszystkim wymusić na kierowcy, zdjęcie nogi z gazu – deklaruje Karolina Gałecka, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich.

Teoria wydaje się słuszna, jeśli popatrzeć na statystyki, które wskazują, że w Warszawie nadal ginie na drogach znacznie więcej pieszych i rowerzystów niż w innych krajach Unii. Prędkość jest według badań naukowych głównym czynnikiem wpływającym na śmiertelność w wypadkach. Jednak niektórzy praktycy w naszym kraju teorią się nie przejmują.

"Okrakiem"

Nasz dziennikarz, Karol Kobos, na Miodowej i placu Krasińskich zaobserwował wielu kierowców, którzy omijają przeszkody w taki sposób, że prawe koło samochodu ustawiają na pasie dla rowerów, a lewe między krawężnikiem a progiem spowalniającym. - Ustawiając się w ten sposób, można w ogóle nie zwalniać – komentuje Kobos.

To samo potwierdził Mateusz Szmelter, reporter tvnwarszawa.pl. Nagrał w tym miejscu film pokazujący niebezpieczną i dość egoistyczną praktykę kierowców.

- Zobaczyłem kierowcę, który nie zwalniając, pojechał "okrakiem" nad krawężnikiem między progiem a ścieżką rowerową i tym samym przejechał po ścieżce – mówi Szmelter. Dodaje, że inny pojechał po krawężniku – czy dla rozrywki, czy przez nieuwagę, nie wiadomo.

Zarząd Dróg Miejskich przyznaje, że także zauważył problem. I ubolewa nad kulturą jazdy. - Niestety z przykrością stwierdzamy, że omijanie progów jest po prostu wynikiem braku kultury jazdy ze strony kierowców, którzy celowo wymijają progi i wjeżdżają kołami na pas rowerowy. Taki styl jazdy nie wynika z nieskuteczności wprowadzonego rozwiązania, a jedynie z braku szacunku co do zasad na drodze i przestrzegania przepisów – komentuje Gałecka. Dodaje, że to prosta droga do prowokowania kolizji i wypadków.

- Progi czy progi wyspowe montujemy po to, żeby kierowcy nie rozwijali prędkości. Pamiętajmy, że na drodze są także inni uczestnicy ruchu. Nie ma skutecznych, w 100 procentach bezpiecznych, rozwiązań i zmian w organizacji ruchu, jeśli sami nie będziemy wykazywali się rozsądkiem na drodze – dodaje Karolina Gałecka z ZDM.