Droga zamienia się w rzekę. Mieszkańcy walczą o dojazd

Warszawa

Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl
Tak wygląda jedyna droga dojazdowa do domów w okolicy budowy | Alicja/ warszawa@tvn.pl

Mieszkańcy kilku domów w Opaczy pod Warszawą mają poważny kłopot po każdym większym deszczu. Jedyna droga dojazdowa do ich budynków zamienia się w rzekę. – Tworzy się ogromne rozlewisko, potworne błoto – żali się kobieta, która opowiedziała nam o swojej trzyletniej walce z urzędnikami.

Chodzi o domy przy ulicy Jasnej, położone tuż obok budowy Południowej Obwodnicy Warszawy.

"Czujemy się zdesperowani"

- Od momentu rozpoczęcia budowy wykazujemy zrozumienie i cierpliwość dla wszelkich uciążliwości. Niestety po prawie trzech latach walki czujemy się zdesperowani. Każde nawet małe opady powodują, że jesteśmy odcięci od świata nawet na kilka dni – mówi Alicja Łobaczewska.

Po rozpoczęciu budowy obwodnicy, wykonano drogę serwisową nr 3. Korzystają z niej mieszkańcy kilku domów. - Na początku jeszcze jakoś ta droga wyglądała. Teraz jest już rozjechana przez ciężarówki – opisuje mieszkanka.

Kałuże głębokie na 70 cm

Najgorzej jest po opadach deszczu. - Tworzą się kałuże o głębokości nawet 70 cm. Doraźne wypompowywanie wody nie pomaga – żali się kobieta.

Łobaczewska i jej sąsiedzi są częstymi gośćmi urzędników i inżynierów. – Za każdym razem słyszymy to samo, że problem jest znany i monitorowany. Niestety na obietnicach, że poprawią drogę się kończy – relacjonuje.

O wyjaśnienia poprosiliśmy warszawski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz przedstawicieli urzędu gminy Michałowice. Czekamy na odpowiedź.

bf/b