"Dołącz do drużyny Kulsona". Tak rekrutuje policja

Warszawa

Najpopularniejszy policjant w PolsceTVN24
wideo 2/3

Narzekająca na braki kadrowe policja poszukuje ludzi do pracy. W ostatniej rekrutacji odwołała się do "Kulsona", który z szerzej nieznanego młodszego aspiranta w ciągu dwóch dni stał się jeden z najbardziej rozpoznawalnych funkcjonariuszy w kraju. "Dołącz do drużyny Kulsona" - zachęca na Twitterze komenda stołeczna.

"Kulson" to jeden z policjantów, który brał udział w interwencji na Smolnej przed rozpoczęciem marszu organizowanego przez narodowców. Wtedy to padły słowa "siadaj, Kulson", które jedna z zatrzymanych kobiet odczytała inaczej. Usłyszała tam wulgarną komendę pod swoim adresem.

Aby udowodnić swoją rację policja zwołała specjalną konferencję prasową, na której przedstawiła funkcjonariusza, od kilku lat posługującego się pseudonimem "Kulson". - Ale tylko dla przyjaciół - zastrzegał zainteresowany.

Zdyskontowć popularność "Kulsona"

Funkcjonariusz wydawał się szczerze niezainteresowany popularnością i ewentualnymi profitami z tejże. Nie chciał nawet podawać swojego nazwiska. Natomiast jego pracodawca - komenda stołeczna - postanowił pójść za ciosem i wykorzystać ksywkę w rekrutacji pracowników.

Na twitterowym koncie ukazało się ogłoszenie. "Promocja obejmuje obywateli polskich o nieposzlakowanej opinii, korzystających z pełni praw publicznych, posiadających co najmniej średnie wykształcenie, nie skazanych prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe".

Wpis ilustruje grafika przedstawiająca trójkę funkcjonariuszy prewencji w kaskach, z tarczami i pałkami. Obok napis: "Dołącz do drużyny Kulsona. Z nami rozbijesz niejeden gang". Treść, ale też stylistyka czcionki zdaje się odwoływać także do innych bohaterów popkultury - pluszowego gangu dystrybuowanego przez sieć dyskontów spożywczych.

Braki kadrowe w policji

Za dowcipnym ogłoszeniem kryje się zupełnie poważny problem. O brakach kadrowych rozmawiali goście wtorkowego "Tak jest", którego gośćmi byli Jerzy Dziewulski, były antyterrorysta i Mariusz Sokołowski, były rzecznik polskiej policji.

Sokołowski wyjaśniał, że problem wynika ze zmieniającego się rynku pracy. - Dzisiaj mamy rynek pracownika a nie pracodawcy. Policja przestała być atrakcyjnym miejscem pracy - zauważył.

Były rzecznik porównał także pracę policjantów do zawodów mniej niebezpiecznych oraz zwrócił uwagę na pensje policjantów w porównaniu do osób pracujących np. w supermarketach. - Markety proponują więcej na wejściu niż otrzymuje ktoś, kto pracuje w policji - skomentował i przekonywał, że to sytuacja nienormalna, bo w swojej pracy funkcjonariusze narażają zdrowie, a czasem życie.

Dziewulski winą obarczył władze. - To wynika z działań szefów MSWiA, oni powinni zabiegać o to, żeby kasjerki w supermarketach nie zarabiały więcej niż policjant - zaznaczył.

mp/b