Dobra robota Legii. Jest w Lidze Europy

Warszawa

Legia, zgodnie z planem, pokonała FK Aktobe i awansowała do fazy grupowej Ligi Europy. W rewanżowym meczu IV rundy eliminacyjnej zwyciężyła pewnie 2:0.

Legia potwierdziła, że to jej należy się miejsce w Lidze Europy, a nie Kazachom, których piłkarsko przewyższa co najmniej o klasę. Tak było tydzień temu, gdzie mistrzowie Polski walczyli nie tylko z rywalami, ale i 40-stopniowym upałem. Tak było również w Warszawie.

Ani przez chwilę nie było wątpliwości, że zespół Berga obroni jednobramkową zaliczkę z pierwszego meczu. Grał dojrzalej, częściej utrzymywał się przy piłce, rządził w środku boiska. Szalały również warszawskie skrzydła - a dokładnie tańcowały dwa Michały: Żyro i Kucharczyk.

I właśnie ten duet wypracował pierwszego gola. Żyro popisał się genialnym, prostopadłym podaniem (niektórzy na trybunach krzyknęli z zachwytu: "zagrał jak nie Polak!"), a "Kucharz" dopełnił formalności. Jeszcze przed przerwą było tak naprawdę po meczu.

Vrdoljak dobił

Bezradnych gości Legia dobiła w drugiej połowie. Trochę pomógł jej sędzia, bo podyktował naciąganego karnego po rzekomym faulu na Miroslavie Radoviciu. Skutecznym egzekutorem był Ivica Vrdoljak. Chorwat o dwóch pudłach z 11 metrów w meczu z Celtikiem chyba zapomniał już na dobre.

Legia zameldowała się w fazie grupowej. W piątek pozna rywali. Niewykluczone, że znów pojedzie do Szkocji, czego piłkarze i kibice stołecznego zespołu szczerze sobie życzą. Losowanie w piątek o godz. 13.

Niesmak pozostawiło tylko zachowanie kibiców sprzed pierwszego gwizdka sędziego. Sektorówka obrażająca UEFA, a zwłaszcza odpalone race mogą warszawski klub drogo kosztować.

Race na stadionie w Warszawie

sport.tvn24.pl/twis