Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

Dlaczego bank mu zaufał? Oto mechanizm przekrętu

Warszawa

film Marcin Gula/tvnwarszawa.plJak wyglądało przestępstwo?

Jak to możliwe, że deponując paczkę pociętych gazet złodzieje wmówili bankowi, że to 1,5 mln euro? Eksperci odpowiadają, jak wyglądał mechanizm przekrętu. - Błąd popełniono znacznie wcześniej. Jeszcze przed kradzieżą - przyznają.

W sierpniu 2011 roku złodzieje wpłacili za pomocą wrzutni 1,5 mln euro do jednego z banków. Rzekome banknoty były w szczelnie zamkniętej paczce. Zaraz po tym jak "pieniadze" znalazły się na koncie złodzieje dokonali wypłaty. Nie wzięli jednak całej sumy, tylko 4,6 mln zł.

Gdy bank otworzył paczkę okazało się, że w środku nie było gotówki, a jedynie gazety. Policja do dziś szuka sprawców, a internauci dziwią się, jak można byo dać się nabrać na tak prostą sztuczkę.

Zapytaliśmy o to ekspertów.

Błąd przy weryfikacji

- Bank błędnie zweryfikował klienta i obdarzył go dużym zaufaniem. Źle ocenił również historię założonego konta firmowego. To był kluczowy moment dla całego przekrętu – wyjaśnia Wojciech Stawski, ekspert ds. zabezpieczeń bankowych.

- Oszustwo tak naprawdę miało dwa etapy. Najpierw klient musiał udowodnić, że ma duże obroty w gotówce i otrzymać dostęp do usługi umożliwiającej wpłaty dużej ilości gotówki. Mając dostęp do tej usługi mógł wpłacać pieniądze w tak zwanej bezpiecznej paczce, której nie można otworzyć bez jej widocznego naruszenia – tłumaczy Maciej Goniszewski, redaktor naczelny branżowego pisma Gazeta Bankowa.

Później było już z górki

Na paczce, którą zaufany klient wkłada do wrzutni, sam deklaruje kwotę w środku. Taki pakunek może też trafić do firmy odbierającej pieniądze bezpośrednio od wpłacajacego. Na podstawie deklaracji pieniądze są w ciągu kilku godzin księgowane na koncie. - Bank, lub firma, która robi to na zlecenie banku ma 5 dni na przeliczenie pieniędzy w paczce. Po przeliczeniu następuje korekta kwoty zaksięgowanej na koncie. Oszust wykorzystał to, że miał w banku opinię klienta, który może dokonywać takich wpłat i różnicę w czasie pomiędzy zaksięgowaniem a faktycznym przeliczeniem wpłaty – tłumaczy Goniszewski.

Bo liczą powoli

Jak podkreślają eksperci, takie sytuacje zdarzają się przy bardzo dużych kwotach, których przeliczenie zajmuje dużo czasu. - Banki nie są w stanie przeliczać dużych wpłat gotówki tak szybko jak oczekują tego firmy dokonujących takich wpłat. Stąd usługa opierająca się na zaufaniu do klienta, że faktycznie wpłaca tyle ile deklaruje – dodaje Goniszewski.

Przekręt tylko raz

Jednak tak spektakularnego oszustwa prawdopodobnie już nie uda się powtórzyć. – Zazwyczaj złodzieje, którym udało się znaleźć lukę w systemie, swój pomysł mogą wykorzystać tylko raz. Zaraz potem banki zaostrzają swoje procedury i likwidują zagrożenie - tłumaczy Wojciech Stawski.

Podobny przekręt (tu wpłaty dokonano w zamkniętej kopercie, w której zamiast pieniędzy znalazły się reklamówkiki jednego z kantorów) miał miejsce w przypadku jednego z regionalnych oddziałów Alior Banku w czerwcu 2011 roku, kiedy oszuści wyłudzili ponad milion złotych. – Po tamtym wydarzeniu zaostrzyliśmy przepisy. Drugi raz do takiej sytuacji już nie dojdzie – zapewnia Dariusz Kozdra odpowiedzialny za PR Alior Banku.

Jak działa wrzutnia?
film Marcin Gula/tvnwarszawa.pl

mjc/mz