Derby Warszawy dla nikogo. Cios Polonii, riposta Legii i koniec

Warszawa

Derby Warszawy bez zwycięzcy. Polonia pierwsza strzeliła Legii bramkę na jej stadionie, ale gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli. W drugiej połowie legioniści dominowali, ale to Czarne Koszule trafiły w poprzeczkę.

Legia przed derbami miała 10 punktów. Miałaby komplet, ale w ostatniej kolejce zremisowała na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Polonia punktów miała siedem, ale na Czarne Koszule przed sezonem nikt nie stawiał - zmienił się właściciel zespołu, skład został odmłodzony.

Polonia gościła na Pepsi Arenie bez trenera i kibiców. Piotra Stokowca ukarano za dyskusję z sędzią w meczu z Wisłą (wraca na ławkę w następnej kolejce), a wpuszczenia fanów z Konwiktorskiej odmówiła Legia.

Rozkręcali się

Pierwsze minuty to, jak to w derbach Warszawy zwykle bywa, chaos z obu stron. Przerwała go w 5. minucie Polonia, ale będący na czystej pozycji Łukasz Teodorczyk nie sięgnął górnej piłki.

W odpowiedzi koronkową akcję rozegrała Legia. Piłka trafiła do Marka Saganowskiego, a ten głową odegrał do Ljuboji. Strzał Serba z najwyższym trudem obronił Mariusz Pawełek, ale po chwili i tak zabrzmiał gwizdek sędziego - "Sagan" był na spalonym.W 11. minucie na strzał z dystansu zdecydował się środkowy obrońca Polonii, Adam Kokoszka. Dobrze ustawionego Duszana Kuciaka nie mógł jednak z 40. metrów zaskoczyć.Legioniści też odpowiedzieli z dalszej odległości i był to strzał dużo groźniejszy od tego Kokoszki - Ljuboja przymierzył po ziemi, tuż obok słupka.

Gruzin na raty

W 25. minucie Polonia stworzyła sobie najlepszą okazję do zdobycia bramki. Na skrzydle znalazł się Adam Pazio i podał do Władimira Dwaliszwilego. Gruzin sprytnie przepuścił piłkę pod nogą i od razu wyszedł na pozycję. Z kilku metrów trafił jednak tylko w boczną siatkę.

W 28. minucie Gruzin celebrował już zdobycie bramki. Piłkę w dziecinny sposób stracił Łukasik i Polonia ruszyła z kontrą.

Łukasz Piątek podał na lewo do Pawła Wszołka, a ten zagrał wzdłuż bramki. Piłka trafiła do Dwaliszwilego, a ten nie pomylił się z pięciu metrów.

Odpowiedź Legii była błyskawiczna - trzy minuty później w polu karnym przez Adama Pazio faulowany był Kuba Kosecki. Z 11. metrów nie pomylił się Ljuboja.

Uratowała poprzeczka

Na początku drugiej połowy gra się zaostrzyła i sędzia zaczął pokazywać zółte kartki. Legia przeważała, a Polonia ciągle groźnie kontrowała. W 58. minucie na czystą pozycję wyszedł Łukasz Teodorczyk, ale jego potężny strzał trafił w poprzeczkę.

Potem przewagę przejęli gospodarze. W znakomitej sytuacji spudłował Salinas, potem z bliska nie trafił Ljuboja. Polonia wymieniła parę napastników, ale Gołębiewski i Cani koncentrowali się głównie na przepychankach z rywalami i goli kibice już nie zobaczyli.

Legia nie wykorzystała okazji do wskoczenia na fotel lidera - jest druga z punktem straty do Widzewa. Polonia ma osiem punktów i jest czwarta.