Darmowe przedszkola tylko przez pięć godzin

Warszawa

| Fakty po południu TVN24fot. TVN Warszawa

Bezpłatna opieka w przedszkolu publicznym będzie odbywała się tylko przez 5 godzin - pomiędzy 8 a 13. Za każdą kolejną rodzice będą musieli płacić. Takie rozwiązanie zaakceptowała w czwartek rada miasta.

Zgodnie z uchwałą, bezpłatne pozostaną zajęcia od godz. 8 do 13. Za każdą rozpoczętą godzinę zajęć od 13. do 16. opłata wyniesie 0,25 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę (tj. 3,51 zł); za każdą rozpoczętą godzinę przed godz. 8 rano oraz po godz. 16 - 0,13 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę (tj. 1,80 zł). Oprócz tego, rodzice płacić będą za wyżywienie dziecka.

Opozycja na "nie"

Taką wersją przedstawiła tydzień temu Hanna Gronkiewicz-Waltz, teraz zaakceptowali ją miejscy radni – głosami Platformy Obywatelskiej. Opozycja była przeciw, zarówno SLD, jak i PiS pytali czy takie rozwiązanie nie rodzi konfliktów.

– Czym pani przedszkolanka ma się zająć. Opieką nad dziećmi czy liczeniem kiedy kolejne dziecko ma opuścić przedszkole? – pytał Maciej Wąsik, przewodniczący klubu radnych PiS.

Drożej, czy taniej?

- Ta uchwała uderzy w budżet rodzinny warszawiaków - podkreślił Jarosław Krajewski z klubu PiS. Zaznaczył, że obecnie miesięczna opłata za przedszkole bez wyżywienia i zajęć dodatkowych to 138 złotych. Podkreślił, że najwięcej dzieci - ponad 31 proc. - przebywa w przedszkolu do 9 godzin w ciągu dnia. - Po wejściu w życie tych przepisów, rodzice tych dzieci będą płacić o 120 złotych więcej - dodał.

Ligia Krajewska (PO) argumentowała, że absencja dzieci w przedszkolach jest duża, a dzięki możliwości odbierania pieniędzy, rodzice zaoszczędzą. - Każde dziecko choruje. Rodzic, gdy policzy koszty, zobaczy, że dzięki tym rozwiązaniom zapłaci mniej - zaznaczyła.

W czwartek stołeczni radni podnieśli także opłaty za żłobki. Od września rodzice, którzy chcą umieścić swoje dzieci w miejskich placówkach będą musieli zapłacić prawie 375 zł miesięcznie, zamiast 200, jak dotychczas, a do tego dojdzie ok. 6 zł dziennie za żywienie. Trudniej będzie też osobom, które nie płacą w stolicy podatków.

PAP/ran/par