Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Darmowa komunikacja? Oni się zdecydowali

Warszawa

fot.: Beemwej /CC BY-SA Wikipedia, film: TVN24Darmowa komunikacja w Żorach?

Gdy warszawiaków czeka kolejna podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej i cięcia linii autobusowych, inni chcą, żeby komunikacja była u nich darmowa. Na taki krok decydują się władze małych Żor w województwie śląskim. - Jesteśmy przekonani, że ułatwi to życie mieszkańcom - twierdzą przedstawiciele miasta.

W Żorach mieszka 61 tys. mieszkańców – to mniej niż na samej Pradze Północ w Warszawie. Ale również tam rosły ceny biletów.

Spada liczba

Z analiz żorskiego magistratu wynika, że liczba pasażerów miejskich autobusów w ostatnich latach systematycznie spada, co skutkuje właśnie coraz wyższymi cenami. Rośnie też dopłata z budżetu gminy do komunikacji. Obecnie stanowi ona 72 proc. kosztów przewoźnika.

Wzrost cen biletów w jeszcze większym stopniu ogranicza liczbę korzystających z komunikacji i błędne koło się zamyka - tłumaczą lokalne władze.

Z 12 lokalnych linii autobusowych korzystają przede wszystkim dzieci i młodzież oraz osoby starsze i niezamożne. W wielu rodzinach, szczególnie wielodzietnych, wydatki na transport stanowią poważną pozycję w rodzinnych budżetach.

- Bezpłatną komunikację miejską (...) postanowiliśmy wprowadzić, biorąc pod uwagę względy społeczne, ale również ekologiczne. Jesteśmy przekonani, że w znacznym stopniu ułatwi to naszym mieszkańcom dostęp do edukacji, kultury, sportu i rekreacji, a także poprawi dostępność miejsc pracy - powiedziała Anna Ujma, doradca prezydenta Żor w dziedzinie promocji i informacji.

O PLANIE WŁADZ ŻOR CZYTAJ TEŻ NA TVN24.PL.

Chcą stworzyć "miasto przyjazne mieszkańcom"

Jak dodała, miasto ciągle się rozwija, nowe dzielnice mieszkaniowe i zakłady pracy są coraz bardziej oddalone od centrum. Bezpłatna komunikacja miejska ma skrócić ten dystans. Urzędnicy mają też nadzieję, że dzięki niej wielu mieszkańców przesiądzie się z prywatnych samochodów do autobusów, co będzie skutkowało zmniejszeniem emisji spalin i hałasu.

- Naszym strategicznym celem jest miasto przyjazne mieszkańcom. Do bardzo dobrego systemu komunikacji drogowej, zapewnienia miejsc w przedszkolach publicznych wszystkim chętnym, rozbudowy infrastruktury kultury i rekreacji, tworzenia nowych miejsc pracy, dokładamy komfort bezpłatnego transportu miejskiego - zaznaczyła Ujma.

Bezpłatne przejazdy już w drugiej połowie roku?

Władze chcą, by nowe rozwiązanie weszło w życie najszybciej, jak to będzie możliwe. Wcześniej Żory muszą wystąpić z Międzygminnego Związku Komunikacyjnego. Ostateczny termin wprowadzenia bezpłatnej komunikacji będzie zależał od zakończenia negocjacji z MZK. Jeżeli rozmowy zakończą się szybko, może to nastąpić w drugiej połowie bieżącego roku. Jeśli to się nie uda, wówczas do końca czerwca zapadnie decyzja o wystąpieniu ze Związku i bezpłatna darmowa komunikacja zacznie działać od 1 stycznia 2014 r.

"W większych miastach to niemożliwe"

Jak zaznaczyła Ujma, władze Żor mają świadomość, że wprowadzenie bezpłatnej komunikacji nie jest możliwe w większych miastach, gdzie system transportu miejskiego jest bardziej rozbudowany i kosztowny. W Żorach, na tle innych miast, jest on tani.

Wprowadzenie bezpłatnych przejazdów zwiększy wydatki miasta z 2,4 do 3,3 mln zł rocznie.

Pierwsze bezpłatne przejazdy w Tallinie

Pierwszą unijną stolicą, która zapewnia swym mieszkańcom bezpłatne przejazdy publicznymi środkami transportu od 1 stycznia br., jest estoński Tallin.

Około 420 tys. mieszkańców miasta może korzystać z bezpłatnych przejazdów po wykupieniu jednorazowo za dwa euro specjalnej zielonej karty, którą następnie należy imiennie aktywować przez internet lub na poczcie. Po wejściu do środka transportu kartę należy zbliżyć do czytnika.

Ci, którzy nie mieszkają w Tallinie, mogą kupić bilet u kierowcy, bądź zaopatrzyć się w zieloną kartę z już uiszczonymi opłatami za przejazd.

PAP/tvn24.pl/ran//mz