Biegły nie ma wątpliwości: najstarsze drzewo w Warszawie zostało podpalone

Warszawa | Najnowsze

Autor:
kz/b
Źródło:
tvnwarszawa.pl
Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.pl Mieszko po pożarze

Do prokuratury wpłynęła właśnie opinia biegłego, którzy przyjrzał się pożarowi najstarszego drzewa w Warszawie. Tymczasem dzielnica szykuje się do zainstalowania monitoringu Mieszka.

- W toku postępowania uzyskano opinię biegłego z zakresu pożarnictwa, z której wynika, iż obiekt został podpalony – poinformował tvnwarszawa.pl Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jak dodał, dochodzenie prowadzone jest w kierunku czynu z artykułu 187 kodeksu karnego, a więc "uszkodzenia prawnie chronionego obiektu przyrodniczego".

Szukają sprawcy

Mieszko zapłonął w nocy z 16 na 17 czerwca. Ten dąb szypułkowy, jest jednym z najstarszych drzew w Polsce. Rośnie przy ulicy Nowoursynowskiej, jest pomnikiem przyrody. Zgodnie z informacją zawartą na tabliczce, liczy sobie już ponad tysiąc lat, choć dendrolodzy twierdzą inaczej - w ich opinii dąb ma około 630 lat. Pewne jest, że w czerwcu mało co nie spłonął.

Śledczy do dziś nie ustalili, kto podłożył ogień, zapewniają, że do pracują nad rozwiązaniem sprawy. Tymczasem dzielnica chce zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.

Jeszcze w czerwcu urzędnicy zwrócili się do miejskiego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, o objęcie Mieszka miejskim monitoringiem. Odpowiedź była negatywna. Urzędnicy argumentowali ją problemem z podłączeniem światłowodu. Dzielnica postanowiła więc zapłacić za kamery. Ale obraz nie będzie transmitowany, nagranie będzie można sprawdzić po fakcie. Zdaniem burmistrza Roberta Kempy, to wystarczy, by odstraszyć wandali.

Tylko dla pieszych i rowerzystów

Ale to nie wszystko, urzędnicy postanowili rozprawić się z kierowcami, którzy nie respektują znaku informującego o zakazie wjazdu na ulicę Nowoursynowską, która biegnie tuż przy drzewie.

- Teraz w pobliżu naszego Mieszka będzie można jedynie przejść na piechotę lub przejechać rowerem. Właśnie trwa wytyczanie traktu pieszo-rowerowego. Niestety znaki drogowe były ignorowane przez niektórych kierowców, stąd w trosce o naszego staruszka pozostała część drogi zostanie wygrodzona płotkiem - mówi nam burmistrz Kempa.

kz/b