Czy wiślane skarby są bezpieczne? "Policja ma na nie baczenie"

Warszawa

Znaleziska na brzegu Wisły | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Znaleziska na brzegu Wisły | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Wisła odkryła skarby | Rafał Rachciński /warszawa@tvn.pl
Znaleziska na brzegu Wisły | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Znaleziska na brzegu Wisły | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Znaleziska na brzegu Wisły | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Znaleziska na brzegu Wisły | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Wisła odkryła skarby | Rafał Rachciński /warszawa@tvn.pl
Znaleziska na brzegu Wisły | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Znaleziska na brzegu Wisły | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Znaleziska na brzegu Wisły | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl

Dzięki niskiemu poziomowi wody w Wiśle można zobaczyć znaleziska archeologów. Na jedne z nich natknął się podczas spaceru internauta tvnwarszawa.pl. Czy są one bezpieczne? Archeolodzy zapewniają jednak, że policja ma na teren prac baczenie.

O wyjątkowym znalezisku poinformoiwał nas Pan Rafał. Jeden z varsavianistów Jarosław Zieliński ocenił, że może być to część łupów, jakie w XVII wieku wywozili z Warszawy Szwedzi. Potwierdza to dr Hubert Kowalski z Instytutu Archeologii UW. – Na 60 metrach mamy namierzonych kilkadziesiąt obiektów. Na sto procent są to elementy architektoniczne rabowane przez Szwedów – mówi Kowalski.

Czy znalezisko jest bezpieczne? Gdy archeolodzy są na miejscu sami pilnują wyciąganych przedmiotów. – To nie są elementy, które można przyjść i zabrać w plecaku. Podczas naszej nieobecności policja ma baczenie na ten teren – wyjaśnia Kowalski.

W wyciągnięciu znalezisk z Wisły, pomimo, że niektóre z nich są niemalże całkowicie odsłonięte, przeszkadza… niski stan wody. – Nie mamy możliwości podpłynięcia barką z dźwigiem. Jest on niezbędny, ponieważ elementy są bardzo ciężkie. Wyciągnięte w zeszłym roku nadproże ważyło 750 kilogramów – mówi Kowalski. Niemniej archeolodzy spróbują w przyszłym tygodniu podjąć odsłonięte fragmenty.

Konserwator na urlopie

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie ze stołecznym konserwatorem zabytków Piotrem Brabanderem. Jeszcze w sobotę zapewniał, że jego służby zajmą się znaleziskiem w momencie jak wpłynie do urzędu oficjalne zgłoszenie.

- Jestem już na urlopie, proszę kontaktować się z biurem - usłyszeliśmy na początku rozmowy. mimo to zapytaliśmy czy znaleziskiem służby konserwatorskie nie mogą się zająć bez oficjalnego zgłoszenia. - To co mam wysłać pracownika, żeby tego pilnował czy nikt nie ukradnie? Od tego jest policja - odparł Barabander.

- Nie wiem na chwilę obecną czy będzie to wydobywane, powinien się tym zająć zarządca terenu - powiedział kończąc rozmowę.

- Sytuację wyjaśnia Hubert Kowalski. - Konserwator zabytków jest o wszystkim informowany. Prace prowadzone są za zgodą zarówno konserwatora zabytków, jak i Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie. Na tym etapie interwencja konserwatora nie jest konieczna - mówi Kowalski.

Szwedzki łup w wodach Wisły
Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl

bf//ec