Czerwone kartki, gole i emocje. Hit w pucharze na remis

Warszawa

PAP / Maciej KulczyńskiLegia zremisowała ze Śląskiem 1:1

Po prawie dwóch miesiącach przerwy znów możemy cieszyć oczy polską piłką, choć na razie może jeszcze w nie najlepszym wydaniu. Po pełnym błędów pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski Śląsk zremisował we Wrocławiu z Legią 1:1.

Polska piłka przebudziła się z zimowego snu, a wraz z nią kibice. Fani jeszcze na początku spotkania dali o sobie znać - odpalili race i praktycznie zadymili całe boisko. I choć zaczęli legioniści, to dość szybko do "zabawy" przyłączyli się gospodarze.

Gol do szatni

Gorąca atmosfera na trybunach nie udzieliła się niestety piłkarzom, po których przez większość pierwszej połowy widać było, że jeszcze nie są w rytmie meczowym. Serca wrocławskim fanom zabiły w pierwszych 45 minutach tylko raz.Po pół godzinie gry z linii pola karnego Robert Pich chciał zaskoczyć fałszem Dusana Kuciaka, ale Słowak popisał się świetną robinsonadą. Do odbitej futbolówki dobiegł Flavio Paixao i musiał tylko dostawić nogę, by pokonać bramkarza Legii - niestety dla Śląska skrzydłowy fatalnie się pomylił i zmarnował doskonałą okazję.Zimnej krwi nie zabrakło Michałowi Żyrze. Po zamieszaniu w doliczonym czasie w polu karnym piłka trafiła na dziewiąty metr do legionisty, który nie miał problemów z pokonaniem Mariusza Pawełka.

Koszmar Legii w końcówce

Tuż po wznowieniu gry sytuacja Śląska jeszcze bardziej się skomplikowała, bo za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Tomasz Hołota. W tym momencie wydawało się, że kolejne bramki dla mistrza Polski to tylko kwestia czasu.Śląsk jednak umiejętnie się bronił i walczył na całym boisku. A gdy warszawianie dochodzili już do dobrych sytuacji strzeleckich to razili niespotykaną nawet na polskich boiskach nieskutecznością.Siły wyrównały się w końcówce, gdy murawę opuścił Ivica Vrdoljak. Kapitan mistrzów Polski podobnie jak Hołota otrzymał drugą żółtą kartkę. Niewykorzystane sytuacje i bezsensowny faul Vrdoljaka zemściły się już po kilku minutach. Marco Paixao doskonale wykorzystał podanie... Łukasza Brozia. Obrońca Legii chciał podać do Kuciaka, ale wyprzedził go napastnik gospodarzy, który doskonale przewidział to zagranie.Gdyby nie niefrasobliwa gra w końcówce, wrocławianie praktycznie nie mieliby po co jechać na rewanż do Warszawy. Jednak dzięki determinacji i odrobinie szczęścia pozostali w grze i wciąż mają szansę na awans do półfinału.Śląsk - Legia 1:1 (0:1)Gole: M. Paixao (85') - Żyro (45')

Więcej na sport.tvn24.pl

kris / Źródło: sport.tvn24.pl