Czerwona kartka pokrzyżowała plany Legii. Lechia mogła wygrać

Warszawa

Komplet publiczności w Warszawie oglądał niespodziewany remis Legii z Lechią. Na stadionie przy Łazienkowskiej było 1:1. Lider ekstraklasy prowadził, ale przez ostatnie pół godziny grał w osłabieniu. Na boisku pojawiło się kilku reprezentantów Polski.

Mogło być ich jeszcze więcej, ale Tomasz Jodłowiec nie usiadł nawet na ławce rezerwowych. Ze zgrupowania kadry wrócił bowiem z drobnym urazem ścięgna Achillesa i trener Stanisław Czerczesow dał mu odpocząć.

Po boisku biegali za to Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Ariel Borysiuk oraz po stronie gości Jakub Wawrzyniak czy Sławomir Peszko oraz Sebastian Mila. Dwaj ostatni co prawda ostatnio powołania nie dostali, ale są w kręgu zainteresowań Adama Nawałki.

Reprezentacyjna akcja

W pierwszej połowie jedyny gol padł po akcji dwóch reprezentantów swoich krajów. Jędrzejczyk świetnie dośrodkował, a Słowak Ondrej Duda z pierwszej piłki, mocnym strzałem pokonał Vanje Milinkovica – Savica. Bliski trafienia był też chwilę potem Aleksandar Prjović, ale po jego strzale piłka trafiła w słupek. Wcześniej futbolówkę dotknął golkiper gości.

Zwrot akcji

Gdy wydawało się, że kolejne gole dla Legii są kwestią czasu na Łazienkowskiej komplet ponad 28 tysięcy kibiców przeżył małe trzęsienie ziemi. W sytuacji sam na sam z Arkadiuszem Malarzem był Peszko. Bramkarz Legii obronił, ale do piłki doskoczył Grzegorz Kuświk. Trafił co prawda w stojącego na linii bramkowej Jakuba Rzeźniczaka, ale dobitka okazała się skuteczna. Był remis.

Legia rzuciła się do ataku. Po jednej z akcji Guilherme trafił w słupek, obrońcy gości wybili piłkę daleko od własnej bramki. Ta trafiła do Michała Maka ten znalazłby się w sytuacji sam na sam z Malarzem, ale tuż przed polem karnym został sfaulowany przez Borysiuka. Sędzia pokazał legioniście czerwoną kartkę, gospodarze przez pół godziny musieli grać w osłabieniu i mieli problemy.

Lechia chciała wykorzystać sytuację. Były ku temu okazje. Flavio Paixao próbował lobować Malarza. Mak trafił w poprzeczkę, niedługo potem nożycami strzelał z dystansu - minimalnie niecelnie. Legia zdołała utrzymać remis do końca, chociaż w ostatniej minucie Prjović pechowo uderzył w słupek. Warszawianie pozycji lidera ligi nie stracą.

CZYTAJ WIĘCEJ NA SPORT.TVN24.PL