Czarne chmury nad byłym wiceprezydentem. Śledztwo

Warszawa

archiwum TVNByły wiceprezydent Jarosław Jóźwiak

Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez urzędników ratusza. Chodzi przede wszystkim o osobę nadzorującą Biuro Gospodarki Nieruchomościami w latach 2014-2016, którą był ówczesny wiceprezydent Jarosław Jóźwiak.

Cała sprawa dotyczy kamienicy przy ul. Noakowskiego 16, którą rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz odzyskała w 2003 roku. Niedopełnienie obowiązków miało polegać na braku wznowienia postępowania w sprawie zwrotu tej nieruchomości.

Postępowanie powinno być wznowione, bo kamienica mogła być przekazana na podstawie fałszywych dokumentów. Co sugerowała kilka dni temu sama prezydent miasta.

Informację o śledztwie prokuratorskim jako pierwsze podało Radio Zet. W rozmowie z nami potwierdził ją Michał Dziekański, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej. – Śledztwo zostało wszczęte w dniu 14 października. Zawiadomienie złożyła osoba prywatna – mówi.

Jóźwiak odpowiada

Do całej sprawy publicznie odniósł się sam Jóźwiak. "Prokuratura zamiast skupić się na wątku dlaczego w 2003 roku urzędnicy Lecha Kaczyńskiego wydali decyzje zwrotową Noakowskiego 16 nie sprawdziwszy wszystkich faktów, sprawdza dlaczego wiele lat później tej decyzji nie uchylono pomimo kilku istotnych faktów" – pisze w mediach społecznościowych.

Wśród owych faktów przypomina m.in., że prokuratura już raz (w 2012 roku) wnioskowała do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o uchylenie decyzji zwrotowej w sprawie Noakowskiego 16, lecz uzyskała odmowną odpowiedź. Miasto również – jak pisze dalej Jóźwiak - występowało do wojewody jako organu nadzoru nad samorządem o zbadanie sprawy.

"Sprawy nie mogę skomentować inaczej jak działaniami politycznymi wymierzonymi w Prezydent m.st. Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz mającymi doprowadzić do przejęcia przez PiS władzy w stolicy" – podsumowuje były wiceprezydent.

Jarosław Jóźwiak stracił stanowisko w ratuszu we wrześniu, po wybuchu afery reprywatyzacyjnej związanej ze zwrotem działki na placu Defilad. Jego miejsce Witold Pahl.

Historię zwrotu kamienicy Waltzów opisywaliśmy na tvnwarszawa.pl. Nieruchomość przejął w spadku po ciotce mąż obecnej prezydent Warszawy, ich córka oraz 10 innych spadkobierców. Dokumenty zwrotowe zostały podpisane w 2003 roku, przez urzędników ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Waltzowie sprzedali swoje udziały w 2007 roku, zaraz po tym jak Hanna Gronkiewicz-Waltz została prezydentem. Miejscy aktywiści i radni opozycji często zarzucają jej, że przez lata nie wyjaśniła sprawy, choć powinna. - Pani prezydent musiała zdawać sobie sprawę z jakich źródeł pochodzi ta kamienica. Są na to dokumenty – punktował w czwartek rano w TVN24 Jan Śpiewak.

Ratusz: złożyliśmy kilkanaście zawiadomień

Jednocześnie urzędnicy ratusza ponownie przekonują, że zależy im na wyjaśnieniu wszelkich kwestii związanych z reprywatyzacją. - Władze Warszawy złożyły w ostatnim czasie kilkanaście zawiadomień do prokuratury ws. zwrotu nieruchomości w mieście - przekazała PAP Agnieszka Kłąb ze stołecznego ratusza.

- Składamy doniesienia wszędzie tam, gdzie pojawiają się wątpliwości - zapewniła Kłąb. Wskazała m.in. na trzy doniesienia złożone przez ratusz 30 sierpnia, jedno z nich dotyczyło możliwości popełnienia przestępstwa przez byłą urzędniczkę Ministerstwa Sprawiedliwości Marzenę K.

CZYTAJ TAKŻE: TRZĘSIENIE ZIEMI W RATUSZU. LECĄ GŁOWY WICEPREZYDENTÓW

Dymisje w ratuszu
TVN24

kw//ec