Co z "chińską" A2? Dziś decyzja

Warszawa

| Fakty w Południe TVN24fot. TVN24

Do późnego wieczora w środę toczyły się rozmowy między Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, a przedstawicielami chińskiego konsorcjum Covec ws. autostrady A2 - podaje TVN24. Spółka od półtora miesiąca nie płaci kooperantom i dziś powinniśmy się dowiedzieć, czy wróci na plac budowy, czy trzeba będzie szukać nowego głównego wykonawcy. Nieoficjalnie mówi się, że drugi scenariusz jest bardziej prawdopodobny.

Premier Donald Tusk i minister infrastruktury Cezary Grabarczyk zapewniają, że zrobią wszystko, aby A2 była przejezdna na Euro 2012. Dziś mamy poznać więcej szczegółów.

Budowa może być droższa

Zdaniem eksperta PKPP Lewiatan Jeremiego Mordasewicza jest możliwe zakończenie autostrady przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej w 2012 r. - Są na polskim rynku firmy, które byłyby w stanie tego dokonać. Uważam to za bardzo mało prawdopodobne, prawdopodobieństwo zbliżone do zera, że jakaś firma zdecyduje się przejąć kontrakt po cenach oferowanych przez Covec - ocenił Mordasewicz.

Zdaniem eksperta rynku transportowego Adriana Furgalskiego, Polski rząd musi zdawać sobie sprawę, że dokończenie budowy będzie droższe niż zobowiązał się Covec. Jak wyliczył, budowana dalej przez Polaków autostrada będzie droższa o ok. 400 mln zł, a jeśli rząd będzie chciał ją ukończyć w ciągu roku, to nawet o 600 mln zł - wtedy prace na placu budowy musiałyby trwać właściwie przez całą dobę. - Te pieniądze rząd będzie musiał znaleźć, inaczej poniesie prestiżową porażkę - powiedział Furgalski.

Dwa fragmenty w rękach Covec

90 km autostrady A2 z Łodzi do Warszawy podzielono na pięć odcinków. Covec jeden z jej odcinków (29,2 km) zgodził się wybudować za 745 mln zł, choć szacowano go na ok. 1,7 mld, a drugi (20 km) za 535 mln, gdzie kosztorys wskazywał 1,1 mld zł. pozostałe trzy odcinku budują polskie firmy: Strabag (17,6 km za 643,8 mln zł), Mostostal Warszawa (16,9 km za 843,5 mln zł) i Budimex-Dromex (7,1 km za 425,5 mln zł).

CZYTAJ WIĘCEJ NA TVN24.PL

Czytaj też: Ile milionów, by naprawić "chiński pasztet"?

mkg//kdj//mz