Co Praga będzie miała z Euro? Jak zwykle, prawie nic

Warszawa

| Fakty TVNfot. tvnwarszawa.pl/Maciej Wężyk

Miała być obwodnica, centrum kongresowe, metro. Już wiadomo, że przed Euro ich nie będzie. Teraz ratusz proponuje projekty społeczne, które za niewiele ponad 2 mln zł mają zaktywizować mieszkańców prawobrzeżnych dzielnic. Czy się uda? - To jednorazowe działania, które na Pradze nic nie zmienią – oceniają eksperci.

Euro 2012 miało dać Pradze solidnego kopa. Kiedy zapadały decyzję o budowie Stadionu Narodowego politycy prześcigali się w hurraoptymistycznych deklaracjach i odważnych wizjach.

Dziś można już łatwo ocenić: deklaracje był na wyrost, wizje zbyt odważne - na Pradze zmieni się niewiele.

Długo można wyliczać czego w związku z turniejem "jednak nie uda się zrobić". Są na tej liście obiecywana od lat Trasa Tysiąclecia, drugie centrum dzielnicy, które miało powstać na obszarze Portu Praskiego, centrum kongresowe na błoniach Stadionu Narodowego i wiele, wiele innych inwestycji, które zostały wycięte z miejskich planów. Nawet metro nie dojedzie na Pragę przed Euro. Co mieszkańcy dzielnicy dostaną dzięki turniejowi? Kilka projektów społecznych, z których po 2012 roku niewielu zostanie.

Turnieje na podwórku

Ratusz właśnie stara się wygospodarować pieniądze na dziesięć projektów społecznych związanych z Euro 2012. Większość z nich dotyczy właśnie prawobrzeżnych dzielnic.

Znalazły się tu m.in. turniej drużyn podwórkowych, projekt "Moje miasto, moja okolica", który polega na "aktywizacji dzieci i młodzieży z okolic Stadionu Narodowego poprzez szkolenia z historii Pragi i Śródmieścia"(Przeszkolona młodzież mogłaby później pełnić funkcję przewodników dla grup kibiców i turystów). Na liście znalazł się także projekt biura kultury, który ma za zadanie integrować młodzież z warszawskiej Pragi poprzez malowanie murali o tematyce piłkarskiej.

 
 
| Fakty TVN

Na wszystkie projekty w ciągu dwóch lat miasto chce przeznaczyć ponad 2 mln zł, z czego zaledwie połowa dotyczy projektów praskich. – Czy to dużo? Raczej średnio. Ale pieniądze nie są tu podstawowym problemem – oceniają eksperci.

DOKUMENT W LEPSZEJ ROZDZIELCZOŚCI ZNAJDZIESZ TUTAJ

Knajpy nie dla prażan

– Większość tych projektów to działania jednorazowe, a najbardziej zaniedbane praskie obszary potrzebują konsekwentnej strategii, której miasto nie ma. Poza tym, często adresatami tych działań nie jest młodzież, która ma problemy, a więc nie pomaga rozwiązać patologii. No bo trudno oczekiwać, że dzieciaki, które mają problemy ze zrozumieniem tematu lekcji w szkole będą mogły nagle przyswoić varsavianistyczną wiedzę o dzielnicy i oprowadzać turystów - ocenia Jarosłąw Adamczuk z praskiego stowarzyszenia Serduszko.

– Praga w pewnym sensie stała się modna. Otwierają się kluby i kawiarnie. Ale większość rdzennych mieszkańców z nich nie korzysta. One są dla ludzi z lewego brzegu, którzy tu wpadają, a potem wracają do siebie – dodaje.

"Brudne dziecko dozorcy"

Z taką ocena zgadza się też Janusz Owsiany, wiceprezes Związku Stowarzyszeń Praskich. – Jak miasto chce tu wprowadzić pół miliona kibiców, skoro u nas nie ma żadnej publicznej toalety? Kamienice jeśli się remontuje, to jedynie od frontu. Euro można by wykorzystać do rewitalizacji Pragi, ale ja tych działań nie obserwuję. Wręcz przeciwnie. Z roku na rok dostajemy mniej pieniędzy na projekty dotyczące społecznej rewitalizacji – mówi Owsiany. Zwraca też uwagę na potrzebę działań nie tylko dla młodzieży. – Co z tego, że my spróbujemy rozmawiać z młodymi, jak oni potem wracają do domów, gdzie często matka nie ma pewności, że ojciec doniesie zasiłek do domu. Potrzeba działań właśnie u dorosłych. Potrzeba też inwestycji. Tymczasem Praga od lat traktowana jest jak brudne dziecko dozorcy – denerwuje się.

Jak to robi Londyn

W tym samym roku, kiedy w Polsce i na Ukrainie zmagać się będą najlepsze europejskie drużyny piłkarskie, w Londynie odbędą się letnie igrzyska Olimpijskie. To miasto, do którego lubi się odwoływać prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Gdyby i tym razem chciała brać z niego przykład przygotowania do Euro na Pradze wyglądałyby inaczej.

Władze stolicy Zjednoczonego Królestwa zdecydowały się na organizację Olimpiady w Lower Lee Valley, czyli na obszarze zaniedbanym i odznaczającym się jednym z najwyższych współczynników bezrobocia. Zrobiono to świadomie, właśnie po to, by na trwałe zrewitalizować tą dzielnicę.

Anglicy mieli wydać na ten cel 10 mld funtów. Ostatecznie, kryzys gospodarczy nieco obniżył koszty budowy.

Po zakończeniu Olimpiady część obiektów zostanie przeznaczona na domy mieszkalne, centra rozrywki, sportu oraz edukacji. Natomiast budowany na tę okazję stadion olimpijski po zakończeniu igrzysk zostanie częściowo rozebrany (ilość miejsc zmniejszy się z 80, do 25 tysięcy), by obniżyć koszty jego użytkowania. Lower Lee Valley stanie się integralną, dynamiczną i nowoczesną częścią miasta. Praga zaś wciąż będzie filmowym „rezerwatem", oderwanym od miasta skansenem, gdzie mieszkająca na lewym brzegu młodzież będzie jedynie wpadać na imprezy.

Maciej Czerski

JESZCZE NIE TAK DAWNO PRAGA BYŁA PRZEZ WIELE OSÓB OCENIANA JAKO NAJBARDZIEJ PERSPEKTYWICZNA DZIELNICA WARSZAWY. CZY SĄ JESZCZE TACY, KTÓRZY TAK UWAŻAJĄ?

CZY DZIELNICA MA JESZCZE SZANSĘ ROZKWITNĄĆ? A MOŻE JUŻ ROZKWITA, TYLKO SIĘ TEGO NIE ZAUWAŻA?

JEŚLI MIESZKASZ NA PRADZE, JEŚLI CZĘSTO JĄ ODWIEDZASZ I ZNASZ LEPIEJ NIŻ INNI PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ Z INNYMI WARSZAWIAKAMI - ZALOGUJ SIE W TVNWARSZAWA.PL I NAPISZ ARTYKUŁ NA TEN TEMAT.