Chce odwołać Gronkiewicz-Waltz. "Ponownie mam zaszczyt"

Warszawa

Piotr Guział wraz z przedstawicielami organizacji lokatorskich złożył wniosek o odwołanie prezydent Warszawy. Zdecydowali się na to ze względu na aferę reprywatyzacyjną.

Guział zjawił się w ratuszu przy placu Bankowym ok. godz. 11.

- Ponownie mam zaszczyt, obowiązek poinformować państwa, że złożyliśmy jako grupa co najmniej 15 obywateli miasta wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz - powiedział do zebranych dziennikarzy.

"Realnie trzeba 200 tysięcy"

I dodał, że od teraz ma 60 dni na zebranie ok. 135 tys. podpisów obywateli Warszawy, którzy są wyborcami. - Realnie trzeba zebrać ok. 200 tysięcy - zaznaczył.

Wniosek złożył wraz z przedstawicielami lokatorów. - Warszawa jest głównym podmiotem eksmitującym na bruk, a jednoczenie była duża debata ro reprywatyzacji, ale zapomniano o pokrzywdzonych, którzy stali się bezdomni w wyniku reprywatyzacji - mówił Piotr Ikonowicz.

Ikonowicz dodał w czwartek, że miasto powinno wynagrodzić szkody pokrzywdzonym przez dziką reprywatyzację. - Uważamy, że Hanna Gronkiewicz-Waltz jest w kręgu podejrzeń, jeżeli chodzi o nieprawidłowości związane z reprywatyzację. Jej zapowiedzi, że do końca to wyjaśni brzmią śmiesznie, bo podejrzany nie może wyjaśniać w tej sprawie. Odpowiada politycznie, a czy prawnie? To się ma okazać - podkreślił Ikonowicz.

CZYTAJ TEŻ WYWIAD TVNWARSZAWA.PL Z IKONOWICZEM

Jak będzie wyglądało zbieranie podpisów? - Apelujemy, żeby zwracać uwagę na wolontariuszy w żółtych koszulkach z napisem referendum. Głęboko wierzę, że uda się zebrać odpowiednią liczbę podpisów. Apeluje do liderów wszystkich partii i stowarzyszeń o przyłączenie się do zbiórki - powiedział Guział.To już drugie referendum w sprawie odwołania Gronkiewicz-Waltz, za którym stoi Guział. W głosowaniu zorganizowanym w 2013 roku zawiodła frekwencja. W głosowaniu wzięło udział 343 732 osób. Około 45 tys. za mało.

94,86 procent głosujących opowiedziało się za odwołaniem prezydent Warszawy, przeciwnych było 5,14 procent. Ale podział głosów był w tej sytuacji drugorzędny. W nowym referendum próg byłby niższy, bo frekwencja w wyborach w 2014 r. była niższa niż w tych w 2010 r. Do urn musiałoby pójść ok. 330 tys. osób. CZYTAJ WIĘCEJ.

AFERA REPRYWATYZACYJNA W WARSZAWIE:

Komentarze po zarządzie POKrzysztof Skórzyński, Fakty TVN
wideo 2/35

ran/sk