Chcą zamknąć chirurgię dziecięcą w szpitalu na Bielanach. Lekarze protestują

Warszawa

Hiuppo / Wikipedia (CC BY-SA 3.0)Petycja lekarzy ws. pozostawienia oddziału

Szpital Bielański planuje zamknąć oddział chirurgii dziecięcej. Pracujący tam lekarze nie chcą na to pozwolić. Przekonują, że wiąże się to z ogromnymi utrudnieniami dla mieszkańców północnej Warszawy i okolicznych gmin. Mobilizują siły i piszą petycję do Hanny Gronkiewicz-Waltz.

"Wykonujemy około 1000 zabiegów operacyjnych rocznie, hospitalizujemy około 1600 pacjentów. W Oddziale ratunkowym konsultujemy rocznie 13 000 pacjentów chirurgicznych" – wyliczają lekarze broniący swojego oddziału.

Podkreślają, że szpital na Bielanach jest jedyną tego typu placówką w północnej części powiatu warszawskiego. Posiada m.in. zaplecze neurochirurgiczne, laryngologiczne, ginekologiczne, a oprócz tego możliwość przeprowadzenia pełnej diagnostyki. W tym tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego.

Oddział ma 19 łóżek i jedno dodatkowe – wyjątkowego nadzoru.

Zagrożenie dla pacjentów

Z usług szpitala korzystają nie tylko mieszkańcy Bielan, ale też Bemowa, Białołęki i okolicznych gmin, m.in: Legionowa, Jabłonny, Serocka, Sochaczewa czy Grodziska Mazowieckiego. W przypadku zamknięcia placówki, mali pacjenci będą musieli szukać pomocy w innych miejscach.

"Szpitale w Dziekanowie Leśnym i szpital przy ul. Kopernika, które będą w tym przypadku logistycznie najlepszym rozwiązaniem, nie są wyposażone w zaplecze diagnostyczne, nie dyżurują w nich radiolodzy, co w praktyce oznacza konieczność odsyłania dziecka po urazie do innego szpitala" – przekonują autorzy petycji.

Jak dodają, oczekiwanie na karetkę transportową (często wielogodzinne) może stwarzać zagrożenie dla zdrowia i życia pacjenta. "Znacznemu wydłużeniu ulegnie również czas oczekiwania na przyjęcie przez lekarza w SOR oraz czas oczekiwania na wykonanie zabiegów planowych" - ostrzegają.

Podpisy pod internetową petycją zaczęto zbierać w czwartek 8 grudnia. W ciągu sześciu dni udało się zebrać blisko 2200.

Geriatryczny zamiast dziecięcego

W rozmowie z "Gazetą Stołeczną" dyrektorka placówki Dorota Gałczyńska-Zych wyjaśnia, że oddział jest likwidowany, bo "taka jest ogólna tendencja w województwie". Powołuje się na Ministerstwo Zdrowia, które miało uznać, że na Mazowszu łóżek dla chirurgii dziecięcej jest za dużo. Ich liczba ma być zmniejszana m.in. na rzecz tworzenia oddziałów geriatrycznych.

- U nas oddziału chirurgii dziecięcej już nie będzie, ale nasz kontrakt w ramach cesji przekażemy Warszawskiemu Szpitalowi dla Dzieci na ul. Kopernika. Wciąż będzie działać poradnia chirurgiczna dla dzieci – informuje.

Podkreśla też, że potencjał tamtejszego oddziału jest bardzo duży. Przeszedł gruntowny remont, dysponuje większą liczbą miejsc i może wykonywać więcej świadczeń zdrowotnych. Z tą różnicą jednak, że nie na wszystkie mają kontrakt z NFZ.

Dyrektorka dodaje też, że lekarze likwidowanego oddziału nie muszą martwić się o to, że stracą pracę. Zgodnie z jej deklaracją, mają być przeniesieni na tych samych warunkach do szpitala przy ul. Kopernika.

Jak czytamy w petycji lekarzy, zamknięcie oddziału planowane jest na przełom stycznia i lutego przyszłego roku.

kw/pm