Chcą lepszego zarządzania lokalami. "Menadżera galerii już by zwolniono"

Warszawa

Artur Węgrzynowicz/ tvnwarszawa.plMówi Jan Śpiewak ze stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze"

Lokalni działacze chcą audytu czterech dzielnicowych Zakładów Gospodarowania Nieruchomościami. Pieniądze na ten cel miałby pochodzić z budżetu partycypacyjnego.

Pomysłodawcą jest stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, które domaga się audytu w Śródmieściu. W ślad za stowarzyszeniem poszli również społecznicy z innych dzielnic.

- Zgłosili się do nas mieszkańcy Pragi Północ, Woli i Mokotowa. Wszyscy dostrzegliśmy, że złe zarządzanie lokalami usługowymi to problem całego miasta. Szczególnie widać go w dzielnicach. Proszę zobaczyć, jak wygląda ulica Marszałkowska, Targowa czy Puławska - mnóstwo banków, kebabów, sklepów monopolowych i pustostanów – przekonuje Jan Śpiewak.

Społecznicy chcą, by - z budżetu partycypacyjnego sfinansowano audyt, który miałby dotyczyć sposobu gospodarowania lokalami użytkowymi.

- Zakłady źle gospodarują mieniem. Podpisują nieelastyczne umowy, gdzie chodzi tylko o wyciskanie pieniędzy od najemców. Niema mowy również o inwestowaniu w lokale użytkowe. Tak nie można postępować – twierdzi Śpiewak.

Jak dodaje, ze strony władz dzielnic czy miasta brak reakcji. – W centrum handlowym, gdyby dużo lokali było pustych, od razu zostałby zwolniony menadżer. W przypadku miasta brak ruchów reformatorskich i ani jednej próby naprawy takiego stanu rzeczy – ocenia przedstawiciel stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze".

Tanie stawki nie kuszą?

O komentarz do sytuacji poprosiliśmy przedstawicieli wywołanych do tablicy ZGN. Ci przypominają, że dysponowanie lokalami użytkowymi miasta obwarowane jest szeregiem przepisów, uchwał i zarządzeń.

- Mowa jest w nich na przykład o tym, że lokale w głównych ciągach handlowych nie mogą być przeznaczone na wynajem poza konkursem, czyli nie można ich poznaczyć przykładowo do najmu w ramach projektu "Lokal na kulturę". Kiedy kryterium najmu jest najwyższa cena, zwycięża najemca, który jest w stanie zapłacić więcej – wyjaśnia Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka prasowa urzędu na Woli.

Jak dodaje, w ubiegłym roku kilka lokali przeznaczono na działalność kulturalną. Można było je wynająć za minimalną stawkę. - Nie udało się wynająć żadnego - przekonuje. I dodaje: - Z doświadczeń wolskiego ZGN mogę powiedzieć, że nikt nie jest zainteresowany zamykaniem istniejących lokali i punktów usługowych. Lepiej, żeby były wynajęte, nawet za niższą stawkę, niż stały puste.

"Pustostany to nieatrakcyjne lokale"

W podobnym tonie wypowiada się Śródmieście. – Działamy w ramach określonych uchwał. Przepisy sztywno wyznaczają zasady postępowania przy wynajmie lokali, na przykład nakazują zorganizowanie przetargu lub konkursu ofert i wybór oferenta jedynie przy uwzględnieniu proponowanej stawki czynszu – wyjaśnia Bartosz Skorupa z ZGN Śródmieście.

Idodaje: - W naszych zasobach znajduje się 3000 lokali użytkowych. Pośród nich 300 to pustostany do wynajęcia. Zdecydowana większość lokali to mało atrakcyjne lokale biurowe, piwnice, strychy czy pomieszczenia gospodarcze, na które trudno jest znaleźć najemcę.

Przedstawiciele ZGN z Pragi Północ i Mokotowa nie skomentowali sprawy.

bf/roody