CBA: 22 miliony strat. Wniosek o areszt dla syndyka

Warszawa

CBACBA zatrzymało pięć osób

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało pięć osób, między innymi syndyka warszawskiego hotelu i prezesa firmy, która nabyła nieruchomość za 9 mln zł, choć według CBA była ona warta o prawie 22 miliony więcej.

Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego powiedział w środę, że zatrzymań dokonali funkcjonariusze warszawskiej delegatury Biura. Agenci przeszukali też dwie kancelarie radców prawnych oraz siedziby trzech spółek.

Zatrzymani przez CBA usłyszeli w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga zarzuty przestępstw przeciwko obrotowi gospodarczemu - nadużycia zaufania i wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, prania pieniędzy w celu osiągnięcia znacznej korzyści majątkowej. Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o aresztowanie syndyka, a sąd wyznaczył 1,5 mln zł poręczenia majątkowego. Jeśli podejrzany go nie wpłaci - będzie aresztowany na dwa miesiące.

Działanie na szkodę spółek

- W śledztwie ustalono, że zgłoszony przez syndyka Tomasza S. biegły, który wycenił wartość centrum hotelowego, wcale nie posiadał uprawnień rzeczoznawcy majątkowego i nie był wpisany na listę biegłych sądowych - powiedział Kaczorek.

Zaznaczył, że śledztwo CBA prowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga dotyczyło przekroczenia uprawnień przez wyprowadzanie pieniędzy z masy upadłościowej. Dotyczy ono również działania na szkodę ośmiu upadłych spółek m.in. właściciela centrum hotelowo-konferencyjnego, przedsiębiorstwa napraw infrastruktury kolejowej, spółdzielni mieszkaniowej, firmy budowlanej modernizującej publiczne szpitale, drukarni i dużej hurtowni papierniczej.

Za 1/3 kwoty

Kaczorek podał, że jeden z badanych wątków dotyczy centrum hotelowo-konferencyjnego w Warszawie i niekorzystnej, powodującej szkodę w wielkich rozmiarach, sprzedaży tej nieruchomości.

- Wartość przedsiębiorstwa wynosiła co najmniej 31 mln 153 tys. zł, a syndyk doprowadził do jego sprzedaży za mniej niż jedną trzecią tej kwoty – za 9 mln 351 tys. zł. Straty konsorcjum to ponad 21 mln 800 tys. zł - podał.

Przypomniał, że syndyk powinien działać tak, aby optymalnie wykorzystać majątek upadłego w celu zaspokojenia wierzycieli, a tak się nie stało. - Lakoniczna treść ogłoszenia o sprzedaży, krótki termin i sam sposób przeprowadzonej przez syndyka sprzedaży tego majątku o wartości kilkudziesięciu milionów złotych praktycznie czynił niemożliwym zgłoszenie się innych oferentów poza tym jednym, ostatecznie wybranym - wyjaśnił Piotr Kaczorek.

Kaczorek zaznaczył, że w sprawie nie wykluczone są kolejne zatrzymania i poszerzenie listy zarzutów.

PAP/md/pm