Były radny skazany za "suczki". Musi przeprosić i zapłacić

Warszawa

TVN 24Dariusz Dolczewski

Sąd Okręgowy Warszawa - Praga nakazał Dariuszowi Dolczewskiemu przeprosiny oraz wypłatę odszkodowania na rzecz rapera "Donia". W kampanii wyborczej były radny miasta wykorzystał bez jego zgody utwór pt. "Suczki".

Wyrok zapadł w piątek. Sąd zdecydował, że Dolczewski będzie musiał przeprosić Dominika Grabowskiego (znanego szerzej jako "Doniu"), współautora i wykonawcy utworu "Suczki". Nakazał też wypłacić mu odszkodowanie i zadośćuczynienie.

- Przeprosiny mają być umieszczone na portalu społecznościowym Facebook, na otwartym profilu jednoznacznie wskazującym, że to pan Dolczewski jest jego właścicielem. Zadośćuczynienie za naruszenie autorskich praw osobistych wyniosło 10 tysięcy złotych, a odszkodowanie określono na potrójną wysokość wynagrodzenia, jakie mógłby otrzymać artysta, gdyby zawarto z nim właściwą umowę - 7,5 tysiąca złotych. Pan Dolczewski będzie także musiał pokryć 3,5 tysiąca złotych kosztów procesu – sprecyzował mec. Zbigniew Krüger, adwokat reprezentujący Grabowskiego.Sam Dolczewski twierdzi, że na ogłoszeniu wyroku nie był, wyroku nie zna, dlatego go nie komentuje. Zapowiedział jednak, że jego adwokat złoży apelację. Wyrok nie jest prawomocny.

"Grubiański żart"

Sprawa dotyczyła bezprawnego wykorzystania przez byłego radnego miasta i kandydata na posła utworu "Suczki" we wrześniu 2011 roku.

Sporny klip został udostępniony na profilu polityka, który ubiegał się wówczas o miejsce w parlamencie z warszawskiej listy Platfomy Obywatelskiej. Filmik pokazywał młode kandydatki PiS do Sejmu, a w tle słychać było refren piosenki "Donia": "Hej suczki, my znamy wasze sztuczki".

Politycy PiS zaprotestowali, wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski określił zachowanie Dolczewskiego "grubiańskim żartem".

"Doniu" poszedł do sądu

Dominik Grabowski poinformował wtedy w przesłanym Polskiej Agencji Prasowej oświadczeniu, że dzieło zostało wykorzystane bezprawnie, bez odpowiedniej zgody. Zapowiedział dochodzenia praw autorskich w sądzie.

- Film wykorzystujący utwór mojego współautorstwa jako element rozgrywek przedwyborczych, został wielokrotnie powielony przez szereg serwisów prasowych, stając się jednocześnie głośnym elementem kampanii jednego z komitetów wyborczych. Pomijając poziom "spotu", to niedopuszczalne, aby kandydat na posła posuwał się do rażącego naruszenia praw autorskich - przekonywał "Doniu".

Po nagłośnieniu sprawy Dolczewski usunął kontrowersyjny klip i przeprosił. Do Sejmu się nie dostał.

bako//ec/roody