"Była kolorowym ptakiem, odstającym od przeciętności"

Warszawa

fot. PAP/Paweł Supernak

Rodzina, przyjaciele i rzesze warszawiaków pożegnali w poniedziałek Violettę Villas. Została pochowana na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. - W tym dniu, gdy przyszły pożegnać ją tłumy uzmysławiamy sobie, że odeszła wspaniała artystka, która w czasach PRL była kolorowym ptakiem, odstającym od przeciętności - powiedziała obecna na pogrzebie aktorka Ewa Kasprzyk.

Kasprzyk powiedziała też, że Violettę Villas zapamięta jako "niepodważalnie największą gwiazdę, artystkę, człowieka". - Kiedy jest się na topie, wszyscy są ojcami i matkami sukcesu, a wystarczy, że artyście trochę powinie się noga lub ma trochę gorszy okres w życiu, to w sposób zupełnie dla mnie niezrozumiały zostawia się go - stwierdziła aktorka.

- Nie wiem czy jest jakaś osobowość lub talent, który połączył z sobą tyle cech i tak nieprawdopodobnie odcisnął się w pamięci ludzi, jak ona. Takie talenty powinny rozkwitać wielką karierą, ale system, który panował w PRL, kłopoty z paszportem, powodowały, że tacy ludzie nie osiągali takich karier, jakie mogliby - ocenił natomiast bliski znajomy Villas, piosenkarz Andrzej Rosiewicz. Villas była matką chrzestną jednego z jego synów.

Nie wiem czy jest jakaś osobowość lub talent, który połączył z sobą tyle cech i tak nieprawdopodobnie odcisnął się w pamięci ludzi, jak ona

Andrzej Rosiewicz

Podczas uroczystości na cmentarzu wokalista Grzegorz Wilk odśpiewał piosenkę artystki pt. "Melancholia". Grób artystki znajduje się niedaleko grobu reżysera Krzysztofa Kieślowskiego.

CZYTAJ RELACJĘ REPORTERA24

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski napisał list, który został odczytany podczas mszy pogrzebowej w kościele św. Boromeusza. Napisał w nim, że Villas była "wyjątkową, niezwykłą, jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci na polskiej scenie muzycznej ostatnich kilku dziesięcioleci".

- Jej wyjątkowy talent i oryginalność bez wątpienia nie zostaną zapomniane przez tych, którzy ją znali, jak i przez młodsze pokolenia. Violetta Villas żyć będzie w naszej pamięci, jako symbol, i jako człowiek - napisał minister.

Miała 73 lata

73-letnia Villas zmarła w swoim domu w Lewinie Kłodzkim w poniedziałek 5 grudnia wieczorem, ok. godz. 21. Według prokuratury, przyczyną śmierci artystki był zator tłuszczowy (jako wynik złamania nogi) lub zapalenie płuc.

Legenda polskiej rozrywki

Villas to legenda polskiej muzyki. Wykonywała zarówno muzykę rozrywkową, kolędy i pieśni religijne, jak i kompozycje klasyczne, arie operowe i operetkowe. Nagrywała też covery popularnych piosenek amerykańskich i francuskich. Do jej największych przebojów należą m.in. "Do ciebie, mamo", "Nie ma miłości bez zazdrości", "Przyjdzie na to czas", "Szczęście" czy "Oczi cziornyje". Doceniana była także za granicą - francuska i amerykańska prasa pisały o niej: "głos ery atomowej", "biały kruk wokalistyki światowej".

50 lat na estradzie

Największe przeboje Violetty Villas fani mogli usłyszeć w lutym tego roku w Kielcach podczas koncertu jubileuszowego z okazji 50-lecia działalności artystycznej piosenkarki. Artystka została odznaczona wówczas medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis", przyznawanym przez ministra kultury.

W tym roku ukazała się książka "Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia" Izy Michalewicz i Jerzego Danilewicza. - Napisaliśmy o Violetcie dramat w dwudziestu aktach, rozbierając na części pierwsze całe jej życie. Okazała się postacią niezwykle plastyczną, barwną i pełną sprzeczności. Człowiekiem, który obdarzony wielkim, niepospolitym talentem, nie był w stanie dźwignąć własnej kariery - mówiła Iza Michalewicz, współautorka książki.

Czytaj także na tvn24.pl

tvn24.pl//baj, ktom//kdj, tr