Burzyli pod niego kamienice, potem to jego chcieli zburzyć. Ale stoi i świętuje

Warszawa

Zbyszko Siemaszko / NACPałac Kultury i Nauki po budowie (lata 1955 - 1961)

W ostatnim czasie życzono mu wyburzenia, proponowano, by zastąpiła go kolumna z figurą Matki Boskiej, ale na razie trzyma się mocno, a nawet jest czyszczony. 22 lipca obchodzimy urodziny Pałacu Kultury i Nauki.

Równo 63 lata temu zakończyła się budowa PKiN - niemal biały budynek stanął w samym centrum stolicy. Z biegiem lat zmarniał wizualnie, ale nadal dobrze się trzyma - stołeczny ratusz wymienia mu okna, rozpoczęło się również mycie elewacji (na razie na tarasie widokowym, który znajduje się na 30. piętrze).

W ostatnich miesiącach stanął w centrum debaty o tym, jak obchodzić się z dziedzictwem PRL. W połowie listopada ubiegłego roku ówczesny wicepremier, a dziś premier Mateusz Morawiecki, wyznał że marzy o zburzeniu budynku. W podobnym tonie wypowiadali się wicepremier Piotr Gliński oraz prezes Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek.

Z kolei Antoni Macierewicz w felietonie "Głos Polski", emitowanym na antenie TV Trwam, przedstawił swój nowy pomysł dotyczący Pałacu Kultury i Nauki. Zdaniem byłego szefa MON, budowlę powinno się zburzyć i zastąpić Kolumną Chwały Wojska Polskiego, zwieńczoną figurą Matki Boskiej Hetmanki Polski.

"Dar narodów radzieckich"

PKiN, którego huczne otwarcie nastąpiło 22 lipca 1955 roku, został wybudowany w samym sercu Warszawy. Plac, na którym stanął - "dar narodów radzieckich dla narodu polskiego" - był ogromny: 500 na 700 metrów. Aby zrobić mu miejsce, zburzono ponad 170 kamienic, wywieziono dwa miliony cegieł, pięćset tysięcy metrów sześciennych gruzu, 200 ton złomu. Mieszkańców Śródmieścia przekwaterowano na Muranów, trzej właściciele kamienic, którzy na nacjonalizację terenu i przeprowadzkę zgodzić się nie chcieli, popełnili samobójstwo.

Aby zdecydować o wysokości obiektu architekci rosyjscy i polscy zebrali się w rejonie mostu Śląsko-Dąbrowskiego na prawym brzegu Wisły. Nad osią przyszłego budynku latał mały samolot ciągnący za sobą balon. Grupa stojąca koło mostu miała kontakt radiowy z pilotem samolotu. Początkowo balon latał na wysokości 100 metrów, potem coraz wyżej: 110 i 120. Rosjanie uznali, że 120 wystarczy dla najwyższego punktu miasta. Polacy zaczęli jednak wołać "Wyżej!" po każdych kolejnych 10 metrach podwyższania wysokości balonu. Ostatecznie wieża główna ustalona została na wysokości 120, wieżyczka – 160, ale iglica sięgnęła 230 metrów.

20 tysięcy żyrandoli

Pałac ma trzy tysiące pomieszczeń oświetlanych przez 20 tysięcy żyrandoli, zbudowano go z 40 milionów cegieł, dwóch milionów metrów kabli i rur. Po otwarciu budynku prasa pisała: "Jeśliby urodziło się dziecko i nie opuszczając Pałacu, spało co noc w innym pokoju, opuściłoby gmach w wieku dwudziestu dwóch lat".

Głównym projektantem był wybrany przez samego Stalina Lew Władimirowicz Rudniew, autor moskiewskich wysokościowców. Budowa gmachu trwała od 2 maja 1952 do 22 lipca 1955, a pracowało przy niej ok. 3500 robotników radzieckich. Mieli oni zakaz chodzenia po mieście, po pracy ciężarówki wiozły ich do osiedla domków Przyjaźń na Jelonkach. Gazety utrzymywały, że po pracy radzieccy robotnicy deklamują Puszkina, uprawiają sporty oraz studiują korespondencyjnie.

Na otwarciu była zabawa taneczna, przemarsz sportowców, pochód młodzieży, przemówienia premiera Józefa Cyrankiewicza i ambasadora ZSRR.

Ofiary na budowie

W listopadzie 1953 roku koło placu budowy upuszczony przez robotnika młot zabił przechodnia. Osiem osób zabiła urwana winda, kilku pijanych robotników utopiło się w Wiśle lub wpadło w świeży beton. Taras widokowy na 30. piętrze, 114 metrów nad ziemią był miejscem siedmiu samobójstw. Aby zapobiec następnym, w latach 70. dyrekcja zainstalowała siatki zabezpieczające.

DYSKUSJA O WYBURZENIU PAŁACU KULTURY:

Michał Krasucki o zburzeniu pałacu 1/2TVN24
wideo 2/5

ran/b