Przygotuj się na:

WEEKENDOWE UTRUDNIENIA

Nachodzący weekend będzie pracowity dla drogowców i wodociągowców. Ci pierwsi dokończą naprawę nawierzchni buspasa w alei Stanów Zjednoczonych, drudzy będą działać na Płockiej. Zmiany w organizacji ruchu spowoduje też białołęcki Bieg Wolności i Warszawskie Spotkanie Wigilijne na Pradze Północ.

"Bulwary stały się ofiarą własnego sukcesu"

Warszawa

"Wizja miejsca będzie ważniejsza od ceny" TVN24
wideo 2/3

- Musimy ograniczyć normy związane z hałasem w stosunku do tego, co było, bo mieszkańcy mają prawo do ciszy, spokojnego snu - mówi Justyna Glusman, która z ramienia urzędu miasta koordynuje konkurs na lokale nad Wisłą. - Chwila cierpliwości i ruszamy - dodała zapytana o termin ogłoszenia postępowania.

Kompromisu w sprawie konkursu na dzierżawę gruntów okolic płyt desantu szukano we wtorek podczas kolejnego spotkania przedsiębiorców, urzędników i mieszkańców Powiśla. "Spotkanie było obiecujące i widzimy realną szansę na pogodzenie interesów wszystkich stron" - informowały w środę we wspólnym oświadczeniu kluby znad Wisły. Negocjacje dotyczyły przede wszystkim poziomu hałasu, śmieci oraz bezpieczeństwa tych miejsc.

W czwartek reporter TVN24 zapytał Justynę Glusman, koordynatorkę do spraw zrównoważonego rozwoju i zieleni, o warunki zbliżającego się konkursu. - W zależności od tego, kto się zgłosi na konkurs i jaki przedstawi program, bo tak naprawdę program i wizja miejsca będą najważniejszymi kryteriami, ale też doświadczenie i estetyka obiektu - odpowiedziała.

Glusman odniosła się też do warunków konkursu. - Musimy ograniczyć normy związane z hałasem w stosunku do tego, co było, bo mieszkańcy mają prawo do ciszy, spokojnego snu - tłumaczyła. Zaznaczyła, że kryteria konkursowe będą uwzględniały estetykę obiektu i doświadczenie właściciela. - Cena będzie brana pod uwagę na końcu. Bardziej niż na podwyższaniu ceny, zależy nam na tym, żeby to miejsce było fajne, kreatywne i zapewniało przestrzeń do zabawy. Chwila cierpliwości i ruszamy – zapewniła Glusman.

"Ofiary własnego sukcesu"

- Bulwary troszeczkę stały się ofiarą własnego sukcesu. Jest tam bardzo duża liczba mieszkańców bawiących się do bardzo późna. To otwarta przestrzeń, więc bardzo trudno zapewnić bezpieczeństwo i czystość. To jest też bardzo kosztowne, więc miasto dopłaca do bulwarów, bo chce, aby ta przestrzeń żyła - zauważyła urzędniczka.

Dodała także, że miasto chce, by każdy lokal miał swój indywidualny charakter. - Dlatego konkurs jest rozpisany na kilka klubokawiarni. Każda z nich będzie miała swój wyjątkowy charakter, adresowany do różnych grup. W miastach europejskich nie spotykamy się z takim fenomenem, jak zabawy w środku miasta w takiej skali na otwartym powietrzu - podsumowała.

Bali się o przyszłość klubów

Na tvnwarszawa.pl kilkukrotnie informowaliśmy o niepewnej przyszłości klubów z okolic płyty Desantu w związku z szykowanym przez miasto nowym konkursem na dzierżawę terenu. Wątpliwości budziły możliwości organizacji imprez i dopuszczalny poziom hałasu. Kluby informowały, że "konkurs zakłada tylko dwa lokale z imprezami (w których muzyka może mieć max 70 dB, czyli tyle, ile pracujący odkurzacz), a jednocześnie całkowicie zamknięte ("co wyklucza tańce pod gołym niebem i wydarzenia oraz koncerty plenerowe"). W ostatnich sezonach na wysokości płyty Desantu działały Hocki Klocki, Cud nad Wisłą, Pomost 511, Miami Wars oraz Grunt i Woda.

Ich właściciele podjęli rozmowy z miastem. Szukali pomysłów na rozwiązanie problemów. Propozycje zebrali w "Koncepcji rozwoju".

Ograniczyć hałas

Pomysły zawarte w dokumencie były omawiane podczas wtorkowego spotkania.

Dla mieszkańców Powiśla największym problemem są nocne dźwięki dobiegające do zabudowań od strony Wisły. By temu zaradzić, autorzy koncepcji zaproponowali zamontowanie systemu monitorowania hałasu. Kolejny pomysł to zabudowanie scen (z trzech stron) i wyciszenie ich. Miałyby też być stosowane tak zwane limitery, które ograniczają niskie pasma dźwięków (basy). Nad ustawieniem sprzętu i poziomem głośności w trakcie imprez miałby czuwać akustyk.

Rozwiązaniem problemu miałoby też być ograniczenie liczby i czasu imprez (od 20 do 42 procent imprez mniej). W repertuarze pojawiłyby się też ciche imprezy, czyli silent disco.

Jak rozwiązać problem śmieci?

Autorzy koncepcji przedstawili kilka pomysłów, które miałyby pomóc w utrzymaniu czystości. Żeby bulwary nie wyglądały o poranku jak zaśmiecone pobojowisko, chcą wprowadzić wielorazowe kubki, które będą "wypożyczane" za kaucją. Sytuację miałyby poprawić też naczynia podlegające recyklingowi i papierowe słomki.

W pobliżu klubokawiarni miałby pojawić się punkt skupu butelek, a najemcy lokali mieliby zwrócić większą uwagę na odpowiednie przechowywanie śmieci. Kolejna propozycja to większa liczba śmietników i sprzątanie bezpośrednio po zakończeniu imprez.

Właściciele deklarowali też podniesienie standardu toalet, zastosowanie kontenerów sanitarnych z umywalkami i dostępem do wody.

Żeby było bezpieczniej

Właściciele klubokawiarni proponują wprowadzenie punktu ratunkowego, dodatkowych patroli ochrony, oświetlenie klubów i miejsc przy toaletach oraz kontrolowanie wjazdu pojazdów na teren bulwarów.

Prowadzący nadwiślańskie kluby określili też, w jaki sposób chcieliby prowadzić współpracę z mieszkańcami i urzędem miasta. W koncepcji pojawiła się propozycja stworzenia rady programowej i funkcji zarządcy terenu, który miałaby stały kontakt ze służbami i menadżerami lokali.

Ostatnim punktem koncepcji były kwestie związane z informacją i edukacją. Jej autorzy przewidują stworzenie punktów informacyjnych, w których mieszkańcy znajdą szczegóły dotyczące bulwarów i nadchodzących wydarzeń. Ich uzupełnieniem miałyby być materiały edukacyjne dotyczące ekologii, bezpieczeństwa i przeciwdziałania alkoholizmowi.

mp/b