Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

"Brak sprzętu", lekarz "z tabletem". Żona Pawłowskiego oskarża szpital

Warszawa

tvnŚledztwo w sprawie śmierci Piotra Pawłowskiego

Czy prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji zmarł w wyniku lekarskich zaniedbań i błędów? Bliscy Piotra Pawłowskiego mówią, że w trakcie akcji ratowniczej pracownicy medyczni nie potrafili zaintubować pacjenta, a lekarz był zajęty tabletem.

Sprawą zajmuje się prokuratura, ponieważ rodzina Piotra Pawłowskiego oskarża o jego śmierć lekarzy i ratowników.

- Śledztwo obejmuje działania personelu medycznego związane z podejmowaniem próby ratowania życia pokrzywdzonego, a później procesem jego leczenia w szpitalu Bródnowskim w Warszawie – mówi Artur Oniszczuk z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga.

Relacja rodziny

Według relacji rodziny, tydzień temu rano Piotr Pawłowski stracił przytomność. Żona wezwała pogotowie i rozpoczęła ręczną resuscytację. Udało jej się przywrócić tętno, choć jej mąż był cały czas nieprzytomny. Wtedy pojawiło się pogotowie, dwóch ratowników: kobieta i mężczyzna oraz lekarz z tabletem.

- Lekarz stał w kącie i nie podszedł do pana Piotra, nie zbadał go, nie uczestniczył w akcji reanimacyjnej, po prostu był zainteresowany tabletem - opisuje Beata Bosak-Kruczek, pełnomocniczka żony pokrzywdzonego.

Akcję ratunkową miało podjąć dwoje ratowników. Intubacja, jakiej się podjęli, polega na wprowadzeniu specjalnej rurki do tchawicy. Mieli z tym kłopot.

- Ratownik krzyczał do tego stojącego lekarza pod oknem, że jesteśmy w przełyku, że jesteśmy w żołądku, że nie może zaintubować pana Piotra – przytaczała relację żony Beata Bosak-Kruczek .

Jak dodała, lekarz nie reagował do tego stopnia, że ratownik w pewnym momencie miał powiedzieć: - Panie doktorze, pan zostawi ten tablet, proszę o decyzję.

Kwalifikacja prawna: nieumyślne spowodowanie śmierci

Później miało się okazać, że sprzęt nie był kompletny. Ratowniczka musiała poszukać brakującej części w samochodzie. – To wszystko jest czas. Mamy do czynienia z nieprzytomnym człowiekiem, który wymaga natychmiastowej intubacji. W przypadku osób nieprzytomnych intubacja to jest czynność, która ratuje życie – twierdzi pełnomocniczka.

Nieprzytomny wciąż pacjent został przewieziony do szpitala Bródnowskiego. Tu – jak wynika z dokumentacji - został zaintubowany dopiero po 21 minutach. Zmarł w wyniku trwałego uszkodzenia mózgu spowodowanego niedotlenieniem.

- Kwalifikacja prawna, którą prokurator przyjął, to jest nieumyślne spowodowanie śmierci – informuje Artur Oniszczuk.

Piotr Pawłowski od 36 lat poruszał się na wózku inwalidzkim. Jako nastolatek skoczył do płytkiej wody i złamał kręgosłup.

Reporter "Faktów" poprosił dyrekcję szpitala o odniesienie się do zarzutów. Odmówiła. W placówce trwa wewnętrzne postępowanie.

Marek Nowicki, "Fakty" TVN / kz