Brak ogłoszenia o referendum? Poseł PO prosi o wyjaśnienia

Warszawa

archiwum TVNMarcin Kierwiński

Działania niezgodne z prawem zarzuca inicjatorom referendum ws. odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz poseł PO Marcin Kierwiński. Lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej Piotr Guział zapewnia, że ustawowe wymogi dot. akcji referendalnej zostały spełnione.

Jak twierdzi Kierwiński, inicjatorzy referendum nie wypełnili ustawowego obowiązku ogłoszenia informacji o przedmiocie zamierzonego referendum. Kierwiński powołuje się na art. 13 ustawy o referendum lokalnym.

"Nie znalazłem ogłoszenia"

Stanowi on, że inicjator referendum, na swój koszt, podaje do wiadomości mieszkańców danej jednostki samorządu terytorialnego przedmiot zamierzonego referendum, przy czym podanie do wiadomości w gminie następuje w sposób zwyczajowo przyjęty w danej gminie, a w powiecie i w województwie - poprzez ogłoszenie w prasie codziennej ogólnodostępnej w danej jednostce samorządu terytorialnego. - W mediach inicjatorzy referendum twierdzą, że zamieścili ogłoszenie w Naszym Dzienniku. Po dokonaniu przeglądu wydań tej gazety z okresu, w którym podjęli działania inicjatorzy referendum nie znalazłem żadnego ogłoszenia dotyczącego referendum w tym tytule prasowym - napisał Kierwiński w piśmie adresowanym do PKW oraz do komisarza wyborczego w Warszawie. Kierwiński zaznacza, że zwyczajowo przyjętym sposobem dokonywania ogłoszeń w stolicy jest wywieszanie informacji na tablicach ogłoszeń znajdujących się w urzędzie m.st. Warszawy, w urzędach dzielnic, publikowanie na stronie Biuletynu Informacji Publicznej oraz w dziennikach Rzeczpospolita i Gazeta Wyborcza.

Nie dopełnili obowiązku?

- Inicjator referendum nie zamieścił ogłoszenia w żadnej z przewidzianych prawem form - konkluduje polityk PO. - Proszę o wyjaśnienie tej kwestii, ponieważ istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że inicjator referendum nie dopełnił obowiązku podania do wiadomości w sposób zwyczajowo przyjęty dla gminy, jak również wymagań dotyczących ogłoszenia referendum w powiecie - pisze Kierwiński. Odnosząc się do tych zarzutów lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej (inicjatora akcji referendalnej), burmistrz warszawskiego Ursynowa Piotr Guział zapewnił PAP, że ustawowe wymogi zostały spełnione. - Poinformowaliśmy w sposób zgodny z ustawą. Informacja była w Naszym Dzienniku, tj. w gazecie codziennej - powiedział.

"Jest gazetą codzienną"

Zaznaczył, że zapis o podaniu informacji w sposób zwyczajowo przyjęty dotyczy gminy, a nie powiatu i województwa, w przypadku których ustawa nakazuje powiadomienie mieszkańców w gazecie codziennej (Warszawa jest miastem na prawach powiatu - PAP). - Gazeta codzienna to jest każda gazeta, która się codziennie ukazuje (...) A Nasz Dziennik - nie ma wątpliwości - jest gazetą codzienną - powiedział Guział. Podkreślił, że informacja o przedmiocie referendum była też na ulotkach i na stronie internetowej Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. W środę mija termin na wydanie przez komisarza wyborczego postanowienia o referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Delegatura Krajowego Biura Wyborczego w Warszawie poinformowała we wtorek, że komisarz postanowienia jeszcze nie wydał. Jak dowiedziała się nieoficjalnie TVN24, komisarz doliczył się już wymaganej liczby podpisów pod wnioskiem o referendum.

Ponad 20 skarg

Krajowe Biuro Wyborcze poinformowało, że w sprawie referendum wpłynęło ponad 20 skarg. Część z nich była anonimowa. Jedną ze skarg złożył poseł PO Andrzej Halicki. Zakwestionował m.in. sposób zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum. Według niego, osoby związane z PiS zbierały podpisy na kartach, które znacznie różniły się od pozostałych, a wymagana ustawą informacja dotycząca inicjatora referendum (czyli Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej) podana była bardzo małą czcionką. Z kolei na części kart znajdowało się logo Ruchu Palikota. Zgodnie z prawem, jeśli komisarz zdecyduje o przeprowadzeniu referendum, musi się ono odbyć w dzień wolny od pracy, najpóźniej 50. dnia od opublikowania postanowienia komisarza. Oznacza to, że referendum w Warszawie musiałoby odbyć się najpóźniej w połowie października. Referendum będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w wyborze odwoływanego organu. W wyborach prezydenta Warszawy w 2010 r., w których zwyciężyła Gronkiewicz-Waltz, wzięło udział 649 049 osób. Oznacza to, że referendum w sprawie jej odwołania będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej 389 430 osób.

PAP/ran