Przygotuj się na:

WEEKENDOWE UTRUDNIENIA

Nachodzący weekend będzie pracowity dla drogowców i wodociągowców. Ci pierwsi dokończą naprawę nawierzchni buspasa w alei Stanów Zjednoczonych, drudzy będą działać na Płockiej. Zmiany w organizacji ruchu spowoduje też białołęcki Bieg Wolności i Warszawskie Spotkanie Wigilijne na Pradze Północ.

Biegli nie wiedzą, czy Kajetan P. jest poczytalny

Warszawa

TVN24Śledczy nie wiedzą czy Kajetan P. jest poczytalny

Biegli nadal nie ustalili, czy Kajetan P. podejrzany o brutalne zabójstwo na Woli jest poczytalny. Opinie mają wydać we wrześniu.

Opinia miała być gotowa do połowy lipca, ale biegli zawnioskowali do prokuratury o wydłużenie tego okresu aż do września.

Skomplikowany stan diagnostyczny

- Wcześniej z kolei wydłużono obserwację psychiatryczną Kajetana P., która początkowo miała trwać cztery tygodnie, ostatecznie okazało się, że będzie to maksymalny dopuszczalny okres - osiem tygodni - relacjonuje reporterka TVN24 Ewa Paluszkiewicz. - Biegli złożyli wniosek o przedłużenie terminu na wydanie tej opinii do września tego roku. Motywowali to skomplikowanym charakterem sprawy jak i skomplikowanym stanem diagnostycznym osoby badanej. Prokurator przychylił się do wniosku. Oczekujemy na wydanie opinii przez biegłych - tłumaczy prokuratura okręgowa w Warszawie.

Kajetan P. nadal przebywa w areszcie śledczym.

Uznany za niebezpiecznego

Kajetan P. pod koniec maja zaatakował psycholożkę, wtedy też został zakwalifikowany do kategorii N, czyli niebezpiecznych. Ten status mają osadzeni stwarzający poważne zagrożenie, dlatego P. przebywa w jednoosobowej, monitorowanej i specjalnie wyposażonej celi. Jest ona częściej kontrolowana niż inne, a sprzęt - taki jak łóżko, stół, taboret - jest na stałe przymocowany do podłoża.

Spacer takiej osoby odbywa się w specjalnie wyznaczonym miejscu i pod wzmocnionym dozorem. Osadzony nie może korzystać z własnej odzieży i obuwia.

Przyznał się, nie okazał skruchy

27-letni Kajetan P. jest podejrzany o to, że w lutym na Woli zamordował lektorkę języka włoskiego Katarzynę J. Ciało 30-latki, z odciętą głową, przewiózł do wynajmowanego mieszkania i podpalił. Tam odkryli je strażacy, wezwani do pożaru. Mężczyzna uciekł i ukrywał się przez prawie dwa tygodnie. 17 lutego Kajetana P. zatrzymano w stolicy Malty, La Valletcie. Dzień później maltański sąd wydał zgodę na ekstradycję i 26 lutego Kajetan P. został przewieziony do Polski.

Podczas przesłuchania mężczyzna nie okazał skruchy. Z jego wyjaśnień wynika, że Katarzyna J. była przypadkową ofiarą. Mówił, że postanowił zabić człowieka "w ramach pracy nad sobą i walki ze słabościami". Telefon do kobiety znalazł na stronie internetowej z ofertami korepetycji językowych.

W tej sprawie przesłuchano wszystkich świadków. Jak informowała na początku marca prokuratura "dalszy bieg śledztwa zależy m.in. od tempa pozyskiwania opinii biegłych - w tym m.in. opinii traseologicznej, biologicznej, z mechanoskopii czy toksykologii". Za zabójstwo grozi kara dożywocia.

kz/mś