Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Biegał nago po osiedlu, zmarł w trakcie interwencji

Warszawa

Google EarthMężczyzna biegał nago po osiedlu przy Skarbka z Gór

Prokuratura bada okoliczności śmierci 39-latka, który stracił przytomność i zmarł chwilę po tym, jak funkcjonariusze zakuli go w kajdanki. Na razie nic nie wskazuje na to, by policjanci przekroczyli uprawnienia.

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło ponad tydzień temu na Białołęce. W niedzielę 11 czerwca, około godz. 17.30 jeden z mieszkańców ulicy Skarbka z Gór zauważył mężczyznę, który biegał przy blokach. Był całkowicie nagi.

Po kilkunastu minutach na osiedle przyjechał policyjny patrol.

Biały proszek na twarzy

- Zgłaszający wskazał policjantom miejsce, w którym przebywa mężczyzna. Podkreślił jednocześnie, że osoba ta leczy się psychicznie i jest agresywna w stosunku do innych mieszkańców, co powoduje u nich uzasadnioną obawę o własne bezpieczeństwo - relacjonuje podkomisarz Sylwester Marczak z Komendy Stołecznej Policji. - Mężczyzna był wulgarny wobec policjantów. Nie wykonywał ich poleceń. Funkcjonariusze zgodnie z obowiązującymi procedurami użyli siły fizycznej oraz chwytów obezwładniających - dodaje policjant.

Według biorących udział w interwencji funkcjonariuszy mężczyzna przez cały czas był bardzo pobudzony. - Policjanci zwrócili uwagę na ślady białego proszku, które miał na twarzy w okolicach ust i nosa - podkreśla Marczak.

Mężczyznę położyli na trawniku, twarzą do ziemi. Wówczas zaczął słabnąć. Policjanci zdjęli mu kajdanki, przewrócili na plecy i zaczęli reanimować. - Resuscytacja była prowadzona na przemian przez policjantkę i policjanta. Poinformowali także pogotowie i dyżurnego. Na miejsce przyjechała załoga pogotowia, jednak mężczyzny nie udało się uratować - informuje Marczak.

Akcja miała dramatyczny przebieg, 39-latkowi podano nawet zastrzyk z adrenaliny, ale nie przyniosło to skutku.

Kajdanki i siła fizyczna

Sprawę od samego początku bada prokuratura powiadomiona o zdarzeniu przez policję. - Wszczęliśmy śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. To robocza kwalifikacja - zastrzega w rozmowie z tvnwarszawa.pl Artur Oniszczuk, szef północnopraskiej prokuratury.

- Prokurator był na miejscu, nadzorował oględziny. Została też przeprowadzona sekcja zwłok. Na razie nic nie wskazuje na to, żeby policjanci mieli przekroczyć uprawnienia - dodaje.

Według policji funkcjonariusze nie używali w czasie interwencji paralizatora. Potwierdza to prokuratura. - Z ustaleń śledztwa wynika, że jedynymi środkami przymusu bezpośredniego były siła fizyczna i kajdanki - mówi prokurator Oniszczuk.

Prokuratura nie dysponuje jeszcze pełnym protokołem z sekcji zwłok. Biegli na razie stwierdzili jedynie "ostrą niewydolność krążeniowo-oddechową". To jednak na tyle obszerny termin, że nie daje szczegółowej odpowiedzi na pytanie, dlaczego mężczyzna nagle zasłabł i po chwili zmarł.

- Biegli nie stwierdzili na ciele mężczyzny żadnych obrażeń, które mogłoby wskazywać, że do jego śmierci ktokolwiek się przyczynił - mówi Oniszczuk.

Dodatkowo prokuratura zleciła ekspertyzę toksykologiczną, by sprawdzić, czy mężczyzna nie był pod wpływem środków odurzających. Do badań przekazano też biały proszek, który znaleziono w mieszkaniu zmarłego.

Policjanci, którzy przeprowadzili interwencję, pozostają w służbie. Przełożeni uznali, że nie ma podstaw, by wyciągać wobec nich jakiekolwiek konsekwencje.

Czytaj także o innej akcji policji na Targówku: Kobieta była agresywna, funkcjonariusze użyli broni:

Policja użyła broni na TargówkuTVN24
wideo 2/4

Piotr Machajski