Biegacze kontra mieszkańcy. Jak ich pogodzić?

Warszawa

"A nie mogą biegać w lesie?" - to najczęściej pojawiający się komentarz pod tekstami o maratonach i imprezach biegowych. Nie mogą, bo cały urok polega na tym, że odbywają się na nowym stadionie, malowniczym moście czy ze Starym Miastem w tle. Skoro tak, to czy można uczynić je bardziej znośnymi dla mieszkańców?

Moda na bieganie rozwija się, przybywa imprez i uczestników. W Warszawie co roku odbywają się dwa maratony, półmaraton oraz wiele innych imprez lokalnych i okolicznościowych. Wiosną - prawie w każdy weekend. A my co weekend jesteśmy świadkami tej samej dyskusji, w której powtarzają te same zarzuty: brak objazdów, brak informacji o tym, jak kursuje komunikacja miejska, zablokowane mosty, utrudniony dojazd do domów.

Miasto nie jest tylko dla kierowców

Biegacze chwalą się, że tegoroczna trasa maratonu miała lepszy profil wysokościowy i dawała szanse na rekordowe wyniki. Mieszkańcy odpowiadają: czy co roku musi odbywać się w tych samych dzielnicach? Czy nie można jej zrobić na jednym brzegu Wisły, bez blokowania kolejnych mostów? Czy komunikacja miejska nie mogłaby być w tym dniu darmowa?

"Niedługo co niedzielę będą korkować miasto?"

Oto okazja dla krytyków: jak poprawić trasę i organizację maratonu? Jak ułożyć kalendarz biegowych imprez? Co poprawić w ich zabezpieczeniu? Jak radzą sobie z tym inne miasta? Czekamy na Wasze - konstruktywne - propozycje. Będziemy rozmawiać o nich z ratuszem i organizatorami biegowych imprez. Piszcie na forum lub na warszawa@tvn.pl.