Biedroń: "Zostałem uderzony na ulicy. Ile razy jeszcze?"

Warszawa

Archiwum TVN, twitterRobert Biedroń pobity?

Poseł Twojego Ruchu alarmuje, że znów został pobity. Jak mówi w rozmowie z tvnwarszawa.pl, doszło do tego pod jego domem i stwierdza, że nie doczekał się policji. Inaczej sprawę widzi MSW.

O sprawie Biedroń napisał po godz. 18 w czwartek na swoim Twitterze.

"Kolejny raz zostałem uderzony na ulicy" - alarmował. - "I tym razem podobnie - za to, że jestem wg. panów 'parówą', 'ciotą' i 'pedałem'. Ile jeszcze razy?" - opisał Biedroń.

"Z prywatnej firmy"

- Sytuacja rozegrała się na podwórku pod moim blokiem, to panowie z jednej z prywatnych firm, którzy roznoszą korespondencję - precyzuje w rozmowie z tvnwarszawa.pl poseł Biedroń.

I zaznacza, że zrobił im zdjęcia. - Na pewno jutro wystosuję pismo do tej firmy - zapewnia.

MSW: "Policja była po 5 minutach". Biedroń: "Kłamstwo"

Co na to policja? - Dotarła do nas informacja, z której wynika, że mogło dojść do takiego zdarzenia, jednak do chwili obecnej nie zostało złożone takie zawiadomienie - powiedziała o godz. 18.30 Anna Kędzierzawska z biura prasowego stołecznej komendy.

Niedługo później na Twitterze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że funkcjonariusze byli na miejscu po 5 minutach. "Posła już nie było" - informuje resort. We wpisie skierowanym do Biedronia zaznacza, że nie złożył on zawiadomienia na policję.

Inaczej widzi to poseł. - Na pewno policjanci nie byli na miejscu zdarzenia w ciągu 5 minut - odpowiada Biedroń w rozmowie z tvnwarszawa.pl. - Zastanawiam się jeszcze, co zrobić w sprawie policji, bo po raz kolejny nie przyjeżdża na czas – dodaje.

Na Twitterze odpisał MSW: "Komu miałem złożyć? Przecież policja nie przyjechała. Kłamstwem jest, że była w ciągu 5 minut."

Jedna sprawa w sądzie

W czerwcu ubiegłego roku Robert Biedroń poinformował, że został pobity w centrum Warszawy. - Splunął mi w twarz, od razu uderzył z pięści, kopnął mnie w brzuch i zaczął uciekać - opowiadał w rozmowie z TVN24 polityk. Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę.

Ta sprawa trafiła do sądu.

Czytaj też: Trzeci rok procesu Biedronia - sprawa po marszu narodowców.

ran/mz