Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

"Biedna Hanna Gronkiewicz-Waltz patrzy na reprywatyzację"

Warszawa

sxc.huProblemy z reprywatyzacją

"Przez 8 lat swoich rządów Hanna Gronkiewicz-Waltz mimo wielu obietnic nie złożyła żadnej propozycji rozwiązania sprawy reprywatyzacji systemowo" – przekonuje Jan Śpiewak, radny Śródmieścia, a zarazem aktywista miejski. I punktuje prezydent Warszawy.

W ostatnich dniach na jaw wyszły kontrowersje wokół terenu (boiska) liceum im. Zamoyskiego przy ulicy Foksal. Jak napisała "Gazeta Stołeczna", przed 1945 r. należał on do spółki Robur, ale roszczenia do tej działki skupił kilka lat temu Maciej Marcinkowski, biznesmen specjalizujący się w takich transakcjach. Ratusz chciał spłacić ten teren działkami na placu Defilad. Transakcja zmierzała do końca, ale okazało się że reprywatyzacja działki przy liceum jest zawieszona. Urzędnicy nabrali wątpliwości co do zwrotu w naturze, bo jeden z większościowych udziałowców spółki, obywatel USA dostał odszkodowanie.

Teraz organizacja Miasto Jest Nasze chce, żeby sprawą zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne.Ale jej lider – Jan Śpiewak – przekonuje, że problem z reprywatyzacją w Warszawie są o wiele większe.

Milcząca aprobata?

"Biedna Hanna Gronkiewicz-Waltz patrzy na reprywatyzację" – tak Śpiewak zatytułował swój felieton, który umieściła w internecie w środę "Krytyka Polityczna". Zarzuca prezydent stolicy, że bez jej milczącej aprobaty dzika reprywatyzacja w mieście nie byłaby możliwa.

Śpiewak postanowił w dziewięciu punktach pokazać grzechy urzędującej prezydent Warszawy. "Działając od lat Biuro Gospodarki Nieruchomościami rozdysponowało około 2000 nieruchomości na terenach dekretowych (czyli podlegających temu aktowi). Wiele z tych roszczeń nie było jednak weryfikowanych w oparciu o przedwojenne zapisy ksiąg hipotecznych, które nierzadko wykazywały zupełnie innych właścicieli, niż ci, którzy się za nich bądź ich spadkobierców współcześnie podawali" – przekonuje.

Przypomniał również, że miasto nie jest w stanie udźwignąć ciężaru wypłaty odszkodowań za nieruchomości, które państwo przejęło na podstawie dekretu. A ostatnio wypłata 200 mln zł na ten cel została wstrzymana. "Szacujemy, że rzetelne badanie zasadności wciąż napływających roszczeń znacznie ograniczy ich ilość, co odpowiednio zmniejszy wypłaty odszkodowań, a także liczbę przekazywanych nieruchomości" – twierdzi.

"Szasta pieniędzmi podatników"

"Zgodnie z art. 9 Dekretu Bieruta odszkodowania za grunty i budynki mają być wypłacane w miejskich papierach wartościowych, a odszkodowanie ustala miejska komisja szacunkowa. Taka komisja oczywiście nie istnieje, a Hanna Gronkiewicz-Waltz szasta pieniędzmi podatników, jak się da. Jest to jeden z przykładów, że zapisy dekretu stosowane są wybiórczo" – zaznacza Śpiewak.

Dodaje, że tolerowane są nieuzasadnione roszczenia, co zachęca do stałego ich wzrostu. A nieruchomości przekazywane posiadaczom roszczeń są od wielu lat użytkowane przez liczne podmioty i osoby, których prawa również powinny być przez miasto chronione.

"Trybunał Konstytucji orzekł w maju zeszłego roku (sygn. akt P 46/13), że unieważnianie decyzji administracyjnych kilkadziesiąt lat po ich wydaniu jest sprzeczne z artykułem 2. ustawy zasadniczej, czyli zasadą zaufania obywateli do państwa. Duża część zwrotów nieruchomości jest podejmowanych na podstawie unieważnienia decyzji administracyjnych, które zapadły pod koniec lat 40."

"Chęć ratusza do bycia bezradnym"

Śpiewak dodaje, że sprawy nie ułatwia brak na sporym terenie stolicy planów zagospodarowania przestrzennego. Wytyka także, że ratusz informuje mieszkańców o roszczeniach zazwyczaj dopiero wtedy, gdy procedury dotyczące zwrotów nieruchomości są na bardzo zaawansowanym etapie. I przekonuje, że problemem jest także oddawanie za bezcen budynków wybudowanych po wojnie handlarzom roszczeń.

"Warszawska dzika reprywatyzacja trwa nie dlatego, że ratusz jest bezradny, lecz z powodu chęci ratusza do bycia bezradnym. Postawa władz miasta sprzyja przejmowaniu mienia publicznego oraz szantażowaniu wieloletnich posiadaczy i użytkowników nieruchomości, niejednokrotnie następców prawnych osób i podmiotów, które te same domy odbudowały ze zniszczeń wojennych" – przekonuje Śpiewak.

I twierdzi, że powinna powstać komisja weryfikacyjna, która przejrzy wszystkie zwroty, jakie miały miejsce w trakcie ostatniej dekady. Powinni wejść w jej skład członkowie organizacji społecznych, urzędnicy z ratusza i urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości oraz ministerstwa finansów.

3800 wniosków o roszczenia

Do problemów z reprywatyzacją Hanna Gronkiewicz-Waltz odniosła się na swoim blogu w natemat.pl.

Podkreśla, że Polska jest jedynym krajem na mapie postkomunistycznej Europy, w którym nie przeprowadzono reprywatyzacji. "Minister skarbu rządu PO-PSL przygotował projekt ustawy reprywatyzacyjnej i ja również wysłałam projekt przygotowany jeszcze przez Lecha Kaczyńskiego do ministerstwa (wbrew temu co niektórzy mówią prezydent m.st. Warszawy nie ma inicjatywy ustawodawczej)" – pisze.

I przekonuje, ze trzeba go było odłożyć na półkę przez spowolnienie gospodarcze, które rozpoczęło się w 2008 roku ze względu na skutki finansowe projektu. Później projekt tzw. małej ustawy reprywatyzacyjnej został złożony w 2014 roku, w 2015 Sejm w końcu go uchwalił, ale prezydent Bronisław Komorowski go nie podpisał i przesłał do Trybunału Konstytucyjnego.

"Obecnie mamy złożonych ponad 3800 wniosków o roszczenia, a nadal wpływa prawie 30 roszczeń miesięcznie. Nadal sądy nakazują zwroty w terminach, dostajemy kary administracyjne i pouczenia od wojewody o respektowaniu terminów. Jestem pierwszym prezydentem Warszawy, który zadbał o osoby zmuszone do opuszczenia mieszkań w wyniku reprywatyzacji. Udzieliliśmy tym rodzinom pomocy mieszkaniowej ponad 2400 razy. Żaden z poprzednich prezydentów Warszawy nie podjął takich decyzji" – zapewnia Gronkiewicz-Waltz.

I zaznacza, że historie dekretowców są różne. "Jak mi opowiadał nieżyjący już profesor Regulski jego ojciec nie mógł złożyć wniosku o przyznanie prawa wieczystej dzierżawy, gdyż w tym samym czasie został aresztowany przez UB. Stracili więc możliwość odzyskani swojego domu. To tylko jedna z historii dekretowców, które słyszę na swoich dyżurach. Ale z drugiej strony na tych terenach przez kilkadziesiąt lat odbudowywano domy, przedszkola i szkoły, które służą wszystkim Warszawiakom" – pisze prezydent Warszawy.

Jak podkreśla rozwiązanie problemu reprywatyzacji musi spełniać standardy prawa polskiego i międzynarodowego, ale musi również dbać o każdego obywatela. "Ciekawe kiedy i jaki rząd rozwiąże sprawę dekretu" – zastanawia się.

CZYTAJ TEŻ: Spadkobiercy odzyskali grunt. Mieszkańcy boją się, że trafią na bruk

Spadkobierca uzyskał grunty przy Grochowskiej 230a
Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

ran/sk